13 miejsc, które musisz zobaczyć w Nowej Zelandii

Zastanów się dobrze – ile razy w życiu przylecisz jeszcze na koniec świata? Niewielu jest w stanie pozwolić sobie na urlop dłuższy niż dwa-trzy tygodnie. Dlatego nie trać czasu na pierdoły i zobacz to, po co naprawdę się tu przyjeżdża. Oto 13 miejsc, od których śmiało możesz rozpocząć układanie planu podróży w Kraju Kiwi – takie nowozelandzkie must see.

1. Tongariro Alpine Crossing

tongariro2Ten szlak to podobno najlepsza jednodniówka na świecie. Powód? Pewnie dlatego, że maszerujesz i absolutnie fantastyczne widoki są przez cały czas. Tu nie ma przestojów, monotonnej wspinaczki i drzew, które zasłaniają Ci wszystko dookoła. Tu po prostu migawka w aparacie nie przestaje operować. Wulkaniczny krajobraz, góry, kolorowe jeziora i świetnie utrzymany szlak z kilkoma trasami pobocznymi. Czego można chcieć więcej? To nowozelandzka mekka dla turystów w każdym wieku i o każdej porze roku. Nawet jakby się człowiek chciał do czegoś przyczepić, to nie ma do czego.

2. Mount Cook

mount cookTak jak Himalaje mają swój Everest, tak Nowa Zelandia ma swój Mount Cook. Proponujemy rozpocząć planowanie Południowej Wyspy właśnie od tego miejsca. Śnieg utrzymuje się tu przez cały rok. Widoki magiczne, a piękne zdjęcia gwarantowane.

3. Milford Sound

milfordsoundO Milford słyszał każdy, kto był lub wybiera się do Nowej Zelandii. Nie bez powodu. Ta mała wioska położona gdzieś na końcu świata, bez sieci komórkowej, oddzielona od świata jedynie wąskim tunelem wykutym w skale naprawdę da się lubić. Dziesiątki tras pieszych, setki wodospadów i majestatyczne góry dookoła. Nic dziwnego, że Milford Track, przez wielu uważany za najpiękniejszy trak pieszy na Ziemi trzeba bukować na kilka miesięcy do przodu!

4. Lake Tekapo

churchZ wielu jezior w Nowej Zelandii, Tekapo zasługuje na szczególne uznanie. Za kolor, za obserwatorium astronomiczne na wzniesieniu, za fioletowy łubin rosnący dookoła i za mały kościółek na wybrzeżu. Po zmroku wyjdź na zewnątrz, spójrz do góry i rozkoszuj się widokiem setek tysięcy gwiazd usianych na niebie.

 

5. Arthur’s Pass

_IGP2220Coś dla miłośników górskich widoków. Najwyżej położona osada na Południu (739 metrów n.p.m.) i jedno z zaledwie trzech górskich przejść na całej wyspie. Widoki naprawdę walą na kolana. No i spotkasz tu Kea – jedyną na świecie górską papugę – gagatka jakich mało!

 6. Daleka północ (Far North District)

_IGP6271Najbardziej na północ wysunięta część Nowej Zelandii. Świetny klimat, piękna pogoda i widoki zapierające dech w piersiach. Bay of Islands, światowej klasy nurkowania, osławiona Ninety Mile Beach, no i oczywiście Cape Reinga – dla Maorysów miejsce święte, a dla całej reszty wspaniała latarnia morska. Nie możesz tego ominąć.

7. Park Narodowy Abel Tasman

_IGP3563Złote plaże, przezroczysta woda i wszędobylska zieleń. Mało? Weź kajak i rusz przed siebie gdzie tylko dusza zapragnie, a istnieje szansa, że niedługo będziesz płynął w towarzystwie delfinów albo spotkasz ciekawskie foki, wylegujące się na skałach. Obowiązek!

 

8. Mount Ruapehu

_IGP5126Wpadłeś z wizytą do Tongariro? Koniecznie zajrzyj na Ruapehu. To jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie, w którego kraterze znajduje się parujące jezioro. Całoroczny śnieg i kapitalne widoki na całą okolicę gwarantowane. Będziesz oczarowany.

 

9. Wharariki Beach

_IGP2787Plaża numer jeden w Nowej Zelandii. Kwestię białego, drobnego piasku odkładamy tu na bok, bo to nie on przyciąga na Wharariki rzesze turystów każdego dnia. Tutejsze baseny skalne upodobały sobie bowiem foki, a w szczególności małe, chętne do zabawy i pozowania do zdjęć szczeniaki. Gratka dla każdego miłośnika zwierzaków i nie tylko!

 

10. Kaikoura

_IGP7046Nowozelandzkie centrum obcowania z dziką przyrodą. Trzeba dosłownie uważać, żeby nie nadepnąć na fokę. Ponadto lwy morskie, pływanie z delfinami, oglądanie wielorybów i niezliczona ilość gatunków ptaków dosłownie na każdym kroku. Przygotuj długi obiektyw i do boju!

11. The Catlins

_IGP0028Jeden z najsłabiej zaludnionych obszarów Nowej Zelandii. I pewnie dlatego taki piękny. Dom dla wielu ciekawych zwierzaków: pingwinów, fok, delfinów, słoni morskich, a nawet kiwi. Raj dla surferów i poszukiwaczy zatopionych wraków. Drugi na świecie, najdalej na południe wysunięty obszar na stałe zamieszkany przez człowieka. Pogoda zmienna bardziej niż kobiecy nastrój! A to już sztuka.

 

12. Glenorchy

_IGP0713Glenorchy to malutka wioska, w której na stałe mieszka nie więcej niż 350 osób. Do miasteczka prowadzi zaledwie jedna droga, ale jej walory widokowe biją na głowę wszystkie inne trasy w kraju. To tylko jeden z szeregu powodów, dla których warto tu przyjechać. Nie ma znaczenia jaka data aktualnie widnieje na ściennym kalendarzu – Glenorchy przeżywa oblężenie zarówno zimą jak i latem. Swoje miejsce znajdą tu również fani Władcy Pierścieni, bowiem sporo scen z filmu było kręconych w okolicach wioski.

 

13. Hobbiton

hobbitholeNiezależnie od tego czy jesteś fanem Władcy Pierścieni czy nie, może to być jedyna okazja w życiu, żeby odwiedzić Shire. Pomimo tłumu turystów i niebotycznych cen w sklepie z pamiątkami wizyta w Hobbitonie warta jest swojej ceny. Domki z okrągłymi drzwiami i zielona kraina hobbitów z pewnością zrobią na Tobie wrażenie i na długo zostaną w Twojej pamięci.

14 odpowiedzi do artykułu “13 miejsc, które musisz zobaczyć w Nowej Zelandii

  1. m n

    Bardzo fajne zestawienie i świetne zdjęcia, choć moim zdaniem wizyta w Shire nie jest warta pieniędzy, jakie trzeba za nią zapłacić :) Dodałbym za to do zestawienia wizytę w niezwykle pięknie usytuowanej światowej stolicy sportów ekstremalnych Queenstown (w tym posmakowanie słynnego Fergburgera, na którego czasami się czeka nawet półtorej godziny w długiej kolejce ciągnącej się wzdłuż ulicy) oraz w pobliskim mieście Wanaka (i obowiązkowo wspinaczkę/lot na szczyt Roy’s Peak)
    :)

    1. Zalatani Autor

      Tak się akurat złożyło, że w Queenstown i Wanaka pogoda nas nie rozpieszczała i jakoś nie przypadły nam te miejsca do gustu. Widzieliśmy za to zdjęcia z Rob Roya podczas pięknej pogody i przyznać trzeba, że wart jest uwagi. Ale nie można mieć przecież wszystkiego :)

      Co do Hobbitonu, to był w planach od samego początku i cieszymy się, że wytrzymał do końca, bo przed samym kupnem biletów wahaliśmy się jeszcze czy warto wydać na to 150 dolców.

      Pozdrawiamy gorąco!

    1. Zalatani Autor

      Witaj Marta :)

      West Coast jest piękny – masz rację, ale ranking musiał się gdzieś kończyć. Miało być top 10, jest top 13, a jakbyśmy chcieli top 20 to i z tym nie byłoby problemu.

  2. Addicted to Passion

    O rany! Trafiłam dzis na waszego bloga i skacze pod sufit! Wybieramy sie na przelomie lutego/marca na 3 tygodnie do NZ i wlasnie szukam jakichs konkretnych wskazówek. Juz czuje ze spedze na waszym blogu cale wieczory :) I na pewno zasypie was pytanami :) Dzis mam tylko jedno, takie na szybko :) Czy te top 13 jestesmy w stanie zobaczyc w 3 tygodnie? :)

    1. Zalatani Autor

      Siemano :)

      Fajnie, że nasze wpisy wywołują czyjeś skakanie pod sufit :)

      Co do zobaczenia całej „trzynastki”, to w trzy tygodnie może być ciężko. Naturalna trasa wiedzie bowiem z AKL, przez Hobbiton (po drodze możecie jeszcze zechcieć zahaczyć o Rotoruę), Tongariro i do Wellington na przeprawę promową. W tym układzie odpada Far North, bo to jednak daleko i pochłania sporo czasu w obie strony.

      Plan na Wyspę Południową, tak aby zmaksymalizować widoki to Kaikoura-Tekapo-Pukaki-Mount Cook-Queenstown-Milford Sound-Queenstown(Glenorchy)-West Coast-Abel Tasman (ewentualnie w drugą stronę). W trzy tygodnie raczej nie da się zobaczyć The Catlins i może być ciężko z czasem na Arthur’s Pass. Polecamy kontrolowanie prognozy na Milford, bo to daleko, a przy beznadziejnej pogodzie może nie być nic widać. A tam jak leje, to już leje :)

      Całą reszta stoi otworem i trzymamy kciuki za powodzenie całej wyprawy. W razie pytań, prosimy się nie krępować :)

  3. Darek

    Cześć

    Potwierdzam czyta się Wasze relacje rzeczywiście na jednym wdechu. A Galeria naprawdę daje po oczach.
    Mam przy okazji pytanie , może pomożecie w zaplanowaniu/zmodernizowaniu krótkiego odcinka wyprawy .
    Otóż :
    Będziemy ( Jesteśmy z 2 dzieci ) na południowej wyspie od rana 15/02/16 ( Queenstown ) do 20/02/16 ( Christchurch).
    Plan który obrałem na tak krótki pobyt to:
    1 . Lądowanie w Queenstown – wypożyczenie Auta i przejazd do Cromwell ( tam mamy 3 noclegi) – w tym dniu chcemy spędzić czas w Queenstown – i okolicach.
    2.Z samego rańca przejazd samochodem do Milford sound ( tam przepłynięcie statkiem ) i powrót do Cromweel na noc
    3. – Please Help US – do wyboru są :
    Glenchory
    Lake Pukaki i Mount Cook
    Dunedin
    4. Z samego rańca wyjazd z Cromwell do Christchurch ( po drodze chcemy zobaczyć LAKE TEKAPO) -przyjazd do Christchurch na wieczór .
    5.Ponownie skoro świt – przejazd autem o Kaikoura ( tam przepłynięcie statkiem w celu oglądnięcia Wielorybów ) – powrót na wieczór – nocleg
    6. o 3 rano oddajemy Auto – o 5 rano lecimy do Auckland.

    Pytania – Prośby ( w związku z powyższym) są takie :
    Czy coś zmodyfikować,
    Czy możecie doradzić pkt 3 .
    Tak w ogóle czy to jest wykonalne 😉
    Kolejna sprawa ( mamy wynajęte przeciętnej klasy noclegi – niestety drogie -( Camper nie wchodził w grę bo minimalnie na 2 tygodnie można wypożyczyć) Czy znacie na tej trasie jakieś campingi z postawionymi namiotami do wynajęcie które byłyby tańsze niż 170$ per noc / per Familia – a może byłoby z dzieciakami więcej Fun.

    Pozdrawiam i z gór dziękuje za jakieś info

    Darek

    1. Zalatani Autor

      Darku,

      1. nie pomożemy niestety z noclegami, bo w Cromwell byliśmy tylko przejazdem. Wiemy, że jest tam dość tanie pole namiotowe (12NZD per pax) ale to nie sprosta prawdopodobnie Twoim oczekiwaniom, bo namiot trzeba mieć swój. Możesz zobaczyć noclegi w TOP10 Holiday Park, ale miejcie na uwadze, że luty to jeszcze sezon – wprawdzie niższy nić grudzień-styczeń – ale ceny nadal obowiązuje te same.

      2. Z Cromwell do Milford jest 350 kilometrów, tj. 5 godzin jazdy w jedną stronę. Na pewno widoki wgniotą Was w fotele, ale jednak będzie to sporo jazdy. Zastanówcie się nad Wanaką. Bliżej, równie pięknie i świetny trek Rob Roy’s Peak z widokiem na pobliskie jeziora. No chyba, że Milford jest niewyrzucalne z planu :)

      3. Z tych trzech wybór jest prosty – Mt. Cook + Pukaki. Tyle, że później trzeba się mocno cofnąć do Cromwell, a napisałeś, że następnego dnia i tak jedziecie w stronę ChCh. Może dało by radę przenocować w Lake Tekapo Village? To spora oszczęność czasu i paliwa, a nad jeziorem jest masa rzeczy do roboty, na przynajmniej cały dzień.

      5. Kaikoura – bardzo dobry wybór. Możecie jeszcze rozważyć pływanie z delfinami zamiast wielorybów, choć obie atrakcje są świetne :)

      Plan jest absolutnie wykonalny, ale oznacza sporo czasu za kółkiem. I o ile w NZ widok przez szybę to uczta dla oczu, to jednak przyjemniej zwiedzać jest na świeżym powietrzu.

      Pozdrawiamy :)
      N&M

      1. Anonim

        Witajcie raz jeszcze

        Na początku bardzo WAM dziękuję za szybką odpowiedź – ( Jak będziecie jechać do Japonii – mogę się zrewanżować radą 😉 )

        Trafnie zauważyliście ,że z lepiej więcej nogami niż autem ( czego nota bene trochę się boję – nigdy nie prowadziłem „po angielsku”)

        Zmieniłem w związku z tym plany i działam tak :

        1 . Po Wylądowaniu w Queenstown biorę Furę i olewam zupełnie Cromwell, w zamian za to biorę 2 noclegi w Kingston (bliżej do Milford) – w tym dniu powinienem jeszcze zaliczyć Glenorchy i Queenstown.

        2. Z samego rańca przejazd samochodem do Milford Sound ( tam przepłynięcie statkiem ) i powrót do Kingston

        3. – Zgodnie z Waszą radą jadę Lake Pukaki i Mount Cook , śpimy w Twizel

        4. Z samego rańca wyjazd z Twizel do Christchurch .

        5. Ponownie skoro świt – przejazd autem o Kaikoura ( tam przepłynięcie statkiem w celu oglądnięcia Wielorybów ) – powrót na wieczór – nocleg

        6. o 3 rano oddajemy Auto – o 5 rano lecimy do Auckland.

        No właśnie i teraz Moi Drodzy jeszcze parę próśb odnośnie w/w pkt :

        Czy pkt 1 jest wykonalny ? , czy raczej skupić się tylko na Queenstown lub tylko Glenorchy ( pytanie co lepsze ? Chyba, że oba są na luzie do zaliczenia – tak bym wolał)

        2. Trochę zadaliście kłam mojej wyobraźni dotyczącej Milford Sound – traktowałem to jako NUMERO UNO – MUST SEE – a tu nagle może wyrzucić z planu ?#@#??
        No fakt pierwotny plan był dla Twardzieli , a teraz będę miał sporo bliżej z Kingston – ale tak czy siak będzie 19 stopni i będzie lało (sic!) – Napiszcie proszę 2 zdania w temacie Milford.

        3. Lake Pukaki i Mount Cook – no właśnie – ile się idzie nogami ą kładką do zbocza góry zapewne ( zakochaliśmy się z żoną w zdjęciu numer 2 bez pamięci )

        4. Twizel do Christchurch – właśnie co po drodze najlepiej ogarnąć.

        5. Kaikoura – czy z delfinami można pływać ?
        czy bezpiecznie dla 16 letniej dziewczynki ?
        i czy może da się ogarnąć Wieloryby i delfiny jednego dnia ?

        Ponownie z góry dziękuje za pomoc

        Darek

        1. Zalatani Autor

          1. Darku, wszystko zależy od tego, o której lądujesz w Q’town. Jeśli rano to masz dwie opcje – albo zwiedzasz samo miasto, Glenorchy i okolice, albo jedziesz do Milford. Jeśli to drugie to jak czas by Ci pozwolił to najlepiej było by spać w Te Anau. Kingston to nadal kawał drogi od Milford.

          2. Z Milford jest loteria pogodowa. To jedno z najbardziej mokrych miejsc na Ziemi. Tam pada dwa razy na trzy dni. A wtedy jest szaro, pochmurnie i możesz się przejechać i wrócić rozczarowany. Ale jak już wyjdzie słońce, to nie zapomnisz Milford do końca życia. Nasza rada – po wylądowaniu sprawdź na szybko prognozę pogody na 2-3 portalach (my zawsze porównujemy wunderground i yr.no) i wtedy decyduj. Jeśli okaże się, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że będzie lać – rozważ odpuszczenie Milford. W każdym innym razie jedź.

          3. W Drodze z Twizel do Chch nie zapomnij zatrzymać się nad Lake Tekapo i wjechać na wzgórze, gdzie znajduje się obserwatorium astronomiczne. Jadąc od Pukaki to będzie skręt w lewo zaraz przed miastem. Samo Chch nie jest atrakcyjne, więc spokojnie zarezerwuj większość dnia nad Tekapo.

          4. Szlak pod Mt. Cook nazywa się Hooker Valley. Trwa 1,5h w jedną stronę. Zarezerwuj 5 w obie, bo na bank będziesz się zatrzymywał po drodze. Szlak jest bajecznie łatwy i kompletnie niewymagający.

          5. Wycieczki w Kaikourze – zarówno na delfiny jak i na wieloryby – są chyba cztery (5:00, 8:30, 12:00, 15:30 – czy jakoś tak). Jeśli zechcesz to możesz iść na wieloryby na 5:00, a na delfiny na 15:30, czy tam odwrotnie. Powinieneś się wyrobić czasowo, ale lepiej spytać na recepcji przed kupnem biletów. Mogą nie mieć miejsc, więc możesz chcieć zabukować z góry. Na lotnisku w Q’town spróbuj zgarnąć magazyn Arrival. W środku może być kupon na 10% zniżki na Kaikourę. Z delfinami pływasz normalnie w Oceanie, metr, dwa od nich. Mega doświadczenie, żadnych przeciwwskazań dla nastolatków :) Jak ktoś z rodziny ma chociaż delikatną chorobę morską, to nie zapomnijcie wziąć swoich tabletek, bo na miejscu mają tylko niedziałające naturalne na imbirze, a szkoda by zepsuć sobie taką fajową wycieczkę.

          Pozdrosy :)

          1. Darek

            Muchas Gracias !!!

            Już się zaczyna …mrowienie i ten podróżniczy dreszczyk ….
            Odzywamy się po powrocie !!!

            W poniedziałek ruszamy

            Pa

  4. Zalatani Autor

    Powodzenia! Pełne zazdro, na pewno Wam się spodoba, niezależnie od tego który z planów wypali :) Czekamy na fotki i na relację po powrocie :)

    Pozdro :)

    1. Anonim

      Witajcie,

      Na wejściu przepraszam za zwłokę, ale strasznie słabo z czasem żeby coś napisać…. Jak pisaliście ,,no coz tanio nie jest” Fakt -i właśnie ogarniam dziurę budżetową.
      Generalnie do rzeczy : Udało się zrealizować cały plan , choć muszę przyznać że było to maximum możliwości.
      Przygtowalem się uważnie, wykorzystalem sporo Waszych rad, i nanosząc wydarzenia na mapę czasu dorzucałem 4h dziennego bufora. Wierzcie lub nie , ale wykorzystany został co do minuty w każdym dniu, bo inaczej się nie dało. Najpóźniej zaczęliśmy dzień o 7 , a najwcześniej o 3 rano ( tu 2 razy w ciągu 5 dni).

      Relacjonując :
      1 dzień po wylądowaniu w Queenstown udało się ogarnąć Glenorchy i Queenstown – wieczorem nocleg w Kingston.
      2 dzień skoro świt pomimo słabej prognozy ( nie posłuchałem Waszej rady) i wyjechaliśmy do Milford.
      Całą drogę pogoda była piękna ,ok 30 – 40km przed Milford zaczęło padać. Powiem szczerze, że pogoda taka w moim odczuciu dodawała jeszcze więcej mistycyzmu temu miejscu. Mgły, niemal non stop przesuwane ciepłym wiatrem chmury, a nawet deszcz (nota bene też ciepły ) w moim odczuciu epickie, przepłynięcie pod wodospadem natomiast pomimo koniecznosci wymiany całej garderoby mojej i córki – niezapomniane. Nie żałujemy ani sekundy spędzonego tam czasu, a każdy wydany tam dolar – bezsprzecznie słuszny. Cała trasa natomiast tam i spowrotem mieliście rację „wgniata w fotel”
      Wieczorem późnym powrót do Kingston i nocleg.
      3 dzień to trasa z Kingston do Twizel z różnymi przygodami , krótkim pobytem w Queenstown, wizytą w miejscu gdzie skaczą na bungy (wystarczyło mi samo oglądanie, już na pewno wiem że nigdy z tego nie skorzystam…) W tym dniu udało się jeszcze pooglądać Lake Pukaki.
      4 dzień …. A więc – tylko na jednym z podawanych przez Was portali pogodowych była szansa między 7:30 a 8:30 na na brak deszczu pod Mt.Cook – cóż nie byłbym sobą gdybym z tego nie skorzystał. Wyjechaliśmy o 6 z minutami. Droga wzdłuż jeziora prześliczna , wschodzące słońce na tle jeziora nie do opisania, po drugiej stronie na tle gór 2 tęcze jedna nad drugą to już mała wisienka na torcie doznań krajobrazowych.
      Pogoda przepiękna podczas całej trasy wzdłuż Jeziora.
      No i teraz …..- dojezdazmy pod Mt.Cook – leje ( dodam że tylko dzieci miały kurtki bo my swoich zapomnieliśmy z północnej wyspy) … Cóż przeczekaliśmy ok.30 min troszkę się wypogodziło ,ubraliśmy się na cebulkę (ortaliony z Allegro za 2,50 zdały egzamin) i w drogę. Doszliśmy do 2 mostu linowego – na tyle „starczyło pogody” i zawróciliśmy… ale podobnie jak przy Milford było epicko.
      W ten dzień mieliśmy ogarnąć jeszcze Lake Tekapo – ale cały czas już lało więc podziwialiśmy jezioro jedząc obiad w restauracji zza panoramicznych okien. Późnym wieczorem nocleg w Christchurch.
      5 dzień to Kaikoura – zdecydowaliśmy się na Wieloryby – Drogo ale warto. W tym dniu spędziliśmy trochę czasu w Kaikoura oraz w miejscowościach ( Wszystkie szalenie urocze) po drodze wracając do Christchurch
      6 dzień pobudka 3:30 – samolot do Auckland o 5:00

      Bardzo dziękujemy za wszystkie wskazówki i chętnie pochwale się zdjęciami (tylko napiszcie jak je wrzucać)

      Darek

      1. Zalatani Autor

        Darku,

        o to chodziło! Abyś stworzył swój własny plan i wykorzystał do maksimum czas. Super, że Was się udało. Wierzymy, że nawet mimo braku pogody i deszczu Nowa Zelandia może być piękna.

        W relatywnie krótkim odstępie czasu zrobiliście kawał południowej wyspy i większość highlightów :)

        Nie da się wrzucać fotek w komentarze, wyślij nam kilka na maila, z chęcia obejrzymy i wrócimy wspomnieniami do kraju kiwi :)

        Pozdrosy!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress