Birma czy Mjanma?

birmjaTo pytanie dręczyło nas już od dawna. Nie mogliśmy przeżyć, że wybieramy się do kraju, którego nazwa nie jest dla nas jasno sprecyzowana. Dlaczego połowa ludzi jedzie do Birmy, a druga polowa do Mjanmy, skoro to jedno i to samo państwo? Dlaczego Rangun nie jest już miastem stołecznym, a czerwono-granatowa flaga, znana nam z atlasów geograficznych zamieniła się miejscami z zielono-żółto-czerwoną? Odpowiedź okazała się dużo ciekawsza niż przypuszczaliśmy, lecz aby zrozumieć cały ten proces, musimy cofnąć się wstecz o ładnych kilkaset lat.

Dawno temu, plemię znane jako Nanzhao najechało ludność zamieszkującą tereny dzisiejszej Birmy i podbiwszy ją, stworzyło państwo o nazwie Myanma, co w dosłownym tłumaczeniu oznaczało „silni jeźdźcy”. Tak zatem powstało „państwo silnych jeźdźców”, a wydarzenie to równie dobrze można nazwać początkiem państwa birmańskiego. Należy tu również zaznaczyć, że od samego początku termin Myanma stosowany był w języku birmańskim do określenia nazwy swojego własnego państwa.

W międzyczasie, ze zniekształcenia słowa Myanma powstał Bamar (Myanma –> Mranma –> Branma –> Bama –> Bamar), będący zastępczą nazwą państwa, używaną przez lokalną ludność. I to właśnie tą nazwę usłyszeli Brytyjczycy podczas kolonizacji Azji, nadając tej krainie nazwę Burma, skąd wzięła się również polska nazwa – Birma. Co więcej, Birmańczycy nadal w swoim języku nazywali swój kraj Myanma, podczas gdy angielska nazwa Burma stała się oficjalną wersją używaną na całym świecie. W 1948 roku Birma uwolniła się nareszcie spod angielskich wpływów i uzyskała niepodległość, ale nazwa Burma pozostała. Cale kuriozum tej sytuacji polegało jednak na tym, że oficjalna nazwa nowo powstałego kraju nigdy nawet nie była używana przez jego mieszkańców. I przez ponad 40 lat nikt nie widział w tym żadnego problemu. Aż nadszedł rok 1989.

Sprawująca władze w kraju junta wojskowa, nieoczekiwanie dla wszystkich postanowiła zmienić oficjalną nazwę z Burma na Myanmar, argumentując to chęcią odcięcia się od przeszłości kolonialnej. Nagle okazało się, że wprowadzona przez Brytyjczyków wiele lat temu nazwa jest obraźliwa i upokarzająca. Co więcej, junta w swoim tłumaczeniu zasłaniała się również tym, że nowa-stara nazwa miała być ukłonem w stronę mniejszości etnicznych, jednocześnie przywracając ducha jedności narodowej i przyczyniając się do zwiększenia harmonii pomiędzy podzielonymi ludami w państwie. Był to oczywiście jeden wielki bullshit, bo po pierwsze nazwa Burma wywodziła się z nazwy Myanma, czyli de facto miała tę sama genezę, a po drugie rzekomy gest w stronę mniejszości etnicznych woła co najmniej o pomstę do nieba, bo od momentu przejęcia władzy przez wojsko, owe mniejszości były jedynie zastraszane, prześladowane i zabijane, a ich prawa obywatelskie stopniowo zmniejszane. Niemniej, zmiana nazwy stała się faktem.

Rozpoczęła się walka na nazwy i symbole. Opozycja, w ramach bojkotu władzy nawoływała do pozostania przy starej nazwie, podczas gdy junta, każdego kto odmawiał zaakceptowania nazwy Myanmar nazywała politycznym wrogiem. W tej walce długo górą była opozycja, bo pomimo ze ONZ, ASEAN i Rosja przyjęły nową nazwę, to cala Europa i prawie cały świat zachodni, z USA i Kanadą na czele zdecydowały się pozostać przy Burma. Jest to o tyle śmieszne i ciekawe zarazem, że cały ten spor dotyczył jedynie nazwy państwa w języku angielskim, bo w języku birmańskim od zarania dziejów funkcjonował przecież termin Myanma i w tej kwestii nigdy nic się nie zmieniło. Stąd, dla większości mieszkańców Birmy było mało ważne, która z nazw pozostanie oficjalną angielską wersją. Były to zatem przepychanki raczej na tle politycznym, aniżeli lingwistycznym, a wybranie jednej z tych dwóch nazw automatycznie powodowało opowiedzenie się za jedna ze stron (junta vs opozycja).

W międzyczasie junta zmieniła jeszcze Rangoon na Yangon, Pagan na Bagan, przeniosła za radą astrologów(!) stolicę do nowo wybudowanego miasta Nay Pyi Daw i zmieniła flagę z granatowo-czerwonej na trzy-kolorową, z gwiazdą pośrodku. W 2011 roku nastąpiła polityczna odwilż, a na stołku prezydenckim po raz pierwszy od blisko 50 lat zasiadła osoba spoza wojskowego otoczenia. Niemniej, skład rządu nadal wypełniony był byłymi działaczami junty, przebranymi dziś już w garnitury, co raczej przeczyło jakimkolwiek zmianom. Dało to jednak zielone światło krajom zachodnim do rozpoczęcia oficjalnego używania nazwy Myanmar i trzeba powiedzieć sobie wprost, że dziś Myanmar chyba na dobre wyparł już nazwę Burma z angielskiego nazewnictwa.

W języku polskim do 2011 roku figurowała wyłącznie Birma. Następnie rozpoczęły się działania MSZ mające na celu wykorzenienie starej nazwy i zastąpienie jej nową. Wydano dyspozycje w trybie pilnym i w PRL-owskim biurokratycznym stylu wprowadzono do języka politycznego nazwę Mjanma. Jednym z argumentów „za”, na które miało powołać się MSZ był fakt, że „również opozycja birmańska rozpoczęła stosowanie nazwy Myanmar”, co było jednym wielkim kłamstwem i zakrzywianiem rzeczywistości i stanowi dla nas wystarczający powód, żeby pozostać przy Birmie. To tak samo jakby Niemcy zażądali od nas nazywania ich od jutra Deutschland, a Włosi Italia. Koniec końców, Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych Poza Terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, najbardziej rzetelny i autorytatywny organ w naszym kraju zajmujący się kwestiami nazw podjął decyzję o przekształceniu oficjalnej nazwy azjatyckiego kraju na Mjanma, pozostawiając wszakże Birma jako wersję zastępczą i w pełni używalną. W ten sposób członkowie Komisji zostawili nam na wpół otwartą furtkę.

Ostatni problem jaki jawi się w kwestii nazewnictwa Birmy to fakt, że mówiąc Mjanma, część z nas nie ma nawet pojęcia o czym mowa. Przyzwyczajenie do starej nazwy jest tak mocno zakorzenione w języku polskim, że minie jeszcze pewnie sporo czasu zanim społeczeństwo przestawi się na nowa nazwę. No bo jak tu chociażby utworzyć przymiotnik od słowa Mjanma? Najbezpieczniejszą opcją wydaje się być mjanmarski (no bo przecież nie mjanmski). Idąc tym tropem, obywatelem tego kraju powinien być Mjanmarczyk, a mimo to w polskim internecie najczęściej występującym określeniem jest po prostu obywatel Mjanmy. Nawet Word podkreśla nam słowo Mjanma na czerwono.

Niezależnie od tego, jak jest, jak być powinno, a jak nie, czy to po polsku, czy po angielsku, czy w jakimkolwiek innym języku, to smaczku całości dodaje fakt, że spora część Birmańczyków określa siebie, swój język i swą walutę przymiotnikiem Burmese. Nie nadążysz…

A jakie jest Twoje zdanie? Birma czy Mjanma? Burma czy Myanmar?

Polecamy również świetny i rozbudowany artykuł autorstwa Tomasza Lubiny, który rozświetlił nam mocno całą sprawę związaną z Birmą. To z tego tekstu czerpaliśmy info zamieszczone na naszym blogu. Zajrzyjcie, bo warto :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress