Co robić w Bangkoku?

1. Masaż

masazByć w Bangkoku i nie pójść na masaż? To trochę tak, jak pójść do kina na dobry film i usnąć. Na Khao San jest tyle salonów oferujących najróżniejsze rodzaje masażu, że przechadzając się wieczorem nie zdążysz nawet doliczyć w myślach do dziesięciu pomiędzy kolejnymi próbami nakłonienia Cię na masaż. Warto skorzystać. Godzinny masaż nóg, pleców lub całego ciała to koszt 250B. Za dwie godziny zapłacisz 450B, a jak nie jesteś pewien czy Ci się spodoba, to króciutkie 30 minut wyniesie Cie jedyne 150B. Na bank spróbujesz i wrócisz, bo gdzie w Polsce można się wymasować za takie grosze?

2. Muay Thai

muaythaiSport narodowy Tajów. Mordobicie, które uwielbiają wszyscy. Jak na Azjatów przystało, zawodnicy ważą nie więcej niż 60kg i poruszają się po ringu jak dwa wyrośnięte kurczaki. Odprawiają przed walką rytuał, tańczą, kręcą rękoma i dziękują tylko sobie wiadomo komu. Ale milo się to ogląda na żywo i szkoda nie „spróbować” muay thai podczas wizyty w Bangkoku. Tym bardziej, że w każdą środę odbywa się mini-gala pod centrum handlowym MBK. Wstęp wolny i można bez problemu podejść pod sam ring.

3. Chatuchak Market

chatuchakNa Chatuchak kupisz wszystko. Jeśli czegoś nie ma, to po prostu za słabo szukałeś. Nie ma też szansy, żeby opuścić market z pustymi rękoma, a każdy, nawet największy dusigrosz i sknera znajdzie tu coś dla siebie. I nieważne jak mało miejsca w plecaku Ci pozostało. Chatuchak to market weekendowy i największe hiciory, perełki, duperele i inne cuda można wyrwać w soboty i niedziele miedzy 7:00, a 18:00. Można też w piątek od 18 do 24. Zatem jeśli marzy Ci się antyczny zestaw mebli kuchennych, chińska porcelana, nowe rajbany czy nju balanse, zawsze chciałeś spróbować tarantuli lub po prostu chciałbyś stać się posiadaczem walczącego koguta, to znasz już właściwy adres. Negocjacje gorąco polecane.

4. Chinatown

chinatownChinatown to zawsze jedno z bardziej kolorowych i rozkrzyczanych miejsc miasta, ale to w Bangkoku przeszło nasze oczekiwania. Gdy nadchodzi wieczór, chodniki zamieniają się w jedną wielką jadłodajnię, a boczne uliczki – mimo, że wąskie – tętnią życiem na całego. Tony owoców morza, smażone i grillowane na Twoich oczach, wypchane po brzegi sklepy z chińskim zlotem i soki. Soki z granata i z pomarańczy, które powinny chyba przejść do legendy. Jeśli wierzyć ich sprzedawcom, całkowicie bez cukru i bez dolewki wody. Pierwsza butelka idzie duszkiem, druga na dwa łyki i dopiero trzecią możesz się delektować, bo takie to cholerstwo dobre, że nie można się opamiętać.

5. Khao San Road

khaosanKwintesencja Bangkoku. Po prostu ulica-legenda – głośna, zatłoczona, pełna jedzenia, kramów z byle czym i wszelkiego rodzaju imprezowni. Nie byłeś na Khao San, to nie byłeś w Bangkoku. Oto tylko kilka rzeczy, które można zrobić/kupić/spróbować na Khao San:

  • pełny garnitur z koszulą i krawatem już od 2000B (ok. 200 zł). Jak problem z miejscem w plecaku, to bez problemu wyślą paczką pod wskazany adres;
  • smażone węże, cykady, koniki polne, skorpiony i ogromne tarantule (za największe sztuki wyjściowa cena to nawet 500B);
  • rękawy z motywem tatuażu (mega realistyczne!);
  • gaz rozweselający;
  • legitymacja FBI, karta studenta ISIC, dowód osobisty dowolnego kraju, prawo jazdy, dyplom ukończenia kursu IELTS lub plakietkę z napisem „prasa” – a wszystko to w dwie godziny;

 

6. Patpong

patpongSłynna bangkocka dzielnica rozpusty. To miejsce, w którym ping-pong nabiera zupełnie nowego znaczenia. Z wielu względów nie testowaliśmy osobiście, ale na 200-metrowej ulicy jest pewnie ze 30 miejsc przeznaczonych raczej dla panów. Od drzwi do drzwi wołają do Ciebie Tajowie uzbrojeni w aktualne broszury o tym, co też ciekawego dzieje się dziś wewnątrz lokalu. Ponadto, Patpong to tez nocny market, na którym – w przeciwieństwie do Khao San i Chinatown – kupisz rozsądne jakościowo paski, portfele, okulary, buty i fikuśne zapalniczki. Targowanie mile widziane, pasek za „850 bahtów” nabyliśmy za 150 :)

7. Street food

streetfoodMożna by w Bangkoku siedzieć przez dwa tygodnie i codziennie na obiad jeść danie z innego końca świata. Tajskie, chińskie, hinduskie, tureckie, włoskie i meksykańskie restauracje są na każdym rogu, ale z łatwością znajdziesz tez kuchnie libańską, izraelską czy irańską. Jeśli lubujesz się w owocach morza, to jedź na Chinatown. Do tego najlepsza przekąska ever – mango sticky rice – oraz lokalny specjał, czyli pad thai z siedmioma rożnymi rodzajami makaronu do wyboru. No i krojone owoce, które świetnie sprawdzają się zarówno jako apetizer, jak i deser. Przeciętny koszt porcji ulicznego jedzenia to około 50B, a paczuszka owoców to 20B. Czyli nic :)

8. Tuk-tuk

tuktukSą wprawdzie tańsze środki transportu w Bangkoku, ale jazda tuk-tukiem to atrakcja sama w sobie. Oświetlone niczym wigilijna choinka, te małe pojazdy to ikona miasta. Dojedziesz tym wszędzie i o każdej porze dnia i nocy. Nie musisz szukać tuk-tuka. On znajdzie Cie sam. Podajesz destynacje i wtedy szarmancki i uśmiechnięty od ucha do ucha kierowca swoim wbudowanym w oczy liczydłem określa na ile może Cię skasować. Oni są w tym tak dobrzy, że trwa to ułamki sekund, ale widzisz w jego głowie ten ciąg cyfr i wyliczeń. Pada kwota. Jeśli wiesz za ile powinieneś jechać – po problemie. Jeśli jednak nie wiesz, musisz stawić czoła tej nierównej walce. Zazwyczaj bezpiecznie jest rzucić cenę trzy razy niższą i nie dać się skasować na więcej niż połowa tego, co zaoferował kierowca. Bez względu na to, na jakiej kwocie stanęło i choćby była ona naprawdę niska, a Ty z poczuciem zwycięstwa pakujesz się na tylna kanapę tuk-tuka, to wiedz, że pewnie i tak przepłaciłeś :)

9. Rzeka Chao Phraya

rzekaMega istotny element funkcjonowania miasta i dobry sposób na przemieszczanie się, zwłaszcza w godzinach szczytu. Blisko rzeki leży bowiem wiele turystycznych atrakcji, jak choćby Khao San, Chinatown i większość ze znanych świątyń, z Pałacem Królewskim na czele. Łodzie działają tu jak autobusy, tyle że nie stoją w korkach i nie przeziębisz się w nich od klimatyzacji. Wsiadaj do tych z pomarańczową flagą. Bilet jednorazowy kosztuje tylko 14B.

10. Świątynie

swiatynieSzczerze przyznajemy, że nie byliśmy w żadnej. Widzieliśmy za to z daleka Pałac Królewski, Wat Pho i Wat Arun, która obecnie jest w remoncie. Nie zrozumcie nas źle, ale nie mieliśmy ciśnienia na świątynie po tych wszystkich laotańskich klasztorach i birmańskich pagodach. Niemniej, Bangkok ma z pewnością w kwestii świątyń wiele do zaoferowania dla tych, którzy lubią tego typu atrakcje.

11. Imprezy

imprezyAch, książka to za mało, bo na temat imprez w Bangkoku można by napisać wielotomową encyklopedię. Nie ma znaczenia czy to wtorek czy środa, bo tu i tak codziennie jest sobota. Imprez różnorakich na każdym kroku znajdziesz niesamowitą ilość. Należy tylko wybrać co Cię interesuje, dobrze się ubrać (jak nie masz w co, to na Khao San uszyją Ci strój w 12 godzin) i wystartować w tango.

12. Zakupy

shoppingBangkok to Mekka zakupoholika. Oczywiście po pierwsze wszędobylskie markety, targi i inne uliczne stragany, a po drugie centrum Bangkoku to centrum handlowe na centrum handlowym. Ze swojej strony polecamy Central World, Siam Paragon i MBK – wszystkie trzy usytuowane w przeciągu kwadransa piechotą od siebie i oferujące tyle sklepów, że można spędzić tydzień na eksploracji jak ktoś lubi i nie obejść wszystkiego. Dla amatorów absolutnej taniochy, miłośników cen do 20 złotych za sztukę i dla tych wszystkich, którzy przedkładają ilość nad jakość mamy do zaoferowania Platinum – olbrzymi kompleks, łączący w sobie niegdysiejszy stadion dziesięciolecia i najbardziej podłe i kiczowate hale targowe z odzieżą jakie znasz w twoim regionie. Oczywiście wszystko rzut beretem od wspomnianej wcześniej trójcy.

Odpowiedź do artykułu “Co robić w Bangkoku?

  1. Kasia

    Bardzo ciekawy wpis! My też chcieliśmy zobaczyć Muay Thai w MBK ale niestety już nie organizują :( Byliśmy w Tajlandii aż 3 razy, łącznie około 3 miesiące icały czas poznajemy coś nowego. Bangkok uwielbiamy. Też zrobiliśmy listę aż 30 miejsc wartych odwiedzenia w Bangkoku! Widzieliście wszystkie? 😉 Co warto zobaczyć w Bangkoku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress