Jak kupić samochód w Nowej Zelandii?

Nowa Zelandia jest krajem nieco mniejszym powierzchniowo od Polski, jednakże odległości, z uwagi na kształt obu wysp są dość znaczne. Mnóstwo atrakcji na każdym kroku, a także brak dobrej komunikacji publicznej, szczególnie na południowej wyspie sprawiają, że młodzi ludzie przyjeżdżający do kraju Kiwi bardzo często na dzień dobry decydują się na kupno samochodu. Niezależność, mobilność i możliwość darmowego lub taniego noclegu to główne powody, przemawiające za zakupem własnego auta. Jak to zrobić, żeby nie wpaść w pułapkę kosztów i nie spędzić więcej czasu u mechanika niż za kółkiem?

Gdzie szukać?

1. Internet – wiadomo, pierwsze co nasuwa się na myśl. Najlepszym miejscem do szukania auta w sieci jest Auckland, gdzie wybór jest największy. Prawdopodobnie właśnie tutaj wylądujesz i rozpoczniesz swoją nowozelandzką podróż, więc jeśli chodzi Ci po głowie zakup samochodu to trafiłeś idealnie. Dodatkowo, większość backpackerów zjeżdża do Auckland, celem sprzedaży swojego auta po skończonej przygodzie z Nową Zelandią. Istnieją w zasadzie trzy główne portale internetowe:

– TradeMe.co.nz – coś na kształt naszego allegro lub ebay’a. Sporo ofert, dotyczących raczej nowszych samochodów. Można trafić na sporo dealerów, trudniących się handlem vanami i camperami. Minusem jest to, że musisz założyć i opłacić swoje konto, aby móc zadać pytanie sprzedającemu, bo zdarzają się ogłoszenia bez podanego numeru telefonu. Najniższa wpłata wynosi 10$.

– Gumtree.co.nz – w znacznej większości opanowane przez ogłoszenia backpackerskie. Dość przyzwoity wybór.

– Backpackerboard.co.nz – oficjalna strona backpackerów podróżujących po kraju Kiwi. Znajdziesz tu mnóstwo aut, z dobrą częstotliwością pojawiania się nowych ogłoszeń, zwłaszcza tuż przed sezonem letnim. Nie ma zdjęć, więc musisz kontaktować się bezpośrednio ze sprzedającym.

2. Giełdy i punkty stacjonarne – w międzyczasie, aby odetchnąć trochę świeżym powietrzem, można wybrać się na spacer i zajrzeć do kilku miejsc oferujących szeroką gamę aut stojących na parkingu lub po prostu na giełdę. Szczególnie, gdy akurat weekend, bo wtedy wybór jest największy.

– Ellerslie Racecourse, Green Lane East, w każdą niedzielę 9:00-12:00, włączając święta państwowe – największa giełda samochodowa w kraju. Co tydzień na placu stawia się od 200 do 400 pojazdów, podzielonych na siedem kategorii, od najmniejszych wypierdków, przez mobilne chałupy z łazienką i oddzielną kuchnią, na łodziach kończąc. Wśród sprzedawców znajdziesz wielu Turków i ciapatych, a także dużą rzeszę backpackerów, więc ostrożność i sprawdzenie auta przed kupnem jest bardziej niż zalecane. Druga giełda znajduje się w Christchurch – to tak na wypadek gdybyś poszukiwał auta na południowej wyspie.

– Backpacker Car World, 15-19 East Street, codziennie 9:30-17:00 – gość o imieniu Sam prowadzi firmę, która zajmuje się kompleksowym przygotowywaniem pojazdów do wyjazdu w teren. Na parkingu stoi dość sporo aut, część z nich jest już przerobiona na campervana, a część nie, ale zawsze możesz za garść dolarów poprosić o montaż podstawowych rzeczy, takich jak pojemnik na bagaż, łóżko czy kuchenka. Na miejscu jest mechanik, istnieje również możliwość zakupienia przyborów kempingowych. Jeśli nosisz się z zamiarem sprzedaży swojego auta, za drobną opłatą możesz je zostawić tutaj, w nadziei, że spodoba się innym odwiedzającym. Na plus fakt, że otwarte jest codziennie, jest jednak nieco drożej niż w Internecie.

– Car Fair Auckland City, 6 West Street, w każdą sobotę 9:00-15:00 – nie byliśmy ale wiemy, że takie coś istnieje. Nie ma podobno nawet w połowie takiego wyboru jak na Ellerslie, ale z braku laku, czekając na niedzielną giełdę można zajrzeć.

3. Hostele – praktycznie w każdym backpackerskim hostelu znajduje się tablica korkowa, gdzie czekają na Ciebie przypięte ogłoszenia aut poszukujących nowego właściciela.

4. Ludzie – podobno najciemniej pod latarnią. Powiedz ludziom dookoła, że poszukujesz samochodu, jeśli nadarzy się okazja. Nie chodzi o łażenie z transparentem po ulicy, ale szybko zorientujesz się jak pomocnych ludzi możesz spotkać na każdym kroku. Może akurat znajomy znajomego zna kogoś, kto sprzedaje samochód? Nigdy nie wiesz, a czasem można trafić na złoty strzał. A nawet jeśli nie, to możesz dowiedzieć się ciekawych i przydatnych informacji gdzie kupować, czego się wystrzegać i jaki model auta wart jest zachodu.

Na co zwracać uwagę?

ReGo (Registration) – jeśli auto nie jest zarejestrowane, nie może poruszać się po drogach Nowej Zelandii. Aby zarejestrować samochód, wystarczy udać się na pocztę i uiścić opłatę, w zależności od okresu na jaki pragniemy zarejestrować nasze cztery kółka. Mamy do wyboru 3, 6 i 12 miesięcy. Cena to odpowiednio 70, 140 i 280 dolarów dla samochodów napędzanych benzyną oraz 105, 211 i 422 dla diesla. Rejestrację możesz również przedłużyć internetowo, naklejka ma dotrzeć w ciągu pięciu dni roboczych na adres osoby zarejestrowanej jako właściciel pojazdu. I tutaj może pojawić się problem, jeśli od momentu zakupu samochodu zmieniłeś adres zamieszkania. Wtedy pozostaje tylko udać się na pocztę i załatwić tę sprawę osobiście. Bardziej szczegółowe informacje dotyczące opłat możecie znaleźć w linku poniżej:

http://www.nzta.govt.nz/vehicle/registration-licensing/fees.html#administration

WoF (Warrant of fitness) – coś na kształt przeglądu, gdzie sprawdzane są podstawowe rzeczy, takie jak: opony, hamulce, płyny czy szyby. Jeśli coś jest nie tak, jesteś zobligowany jak najprędzej to wymienić, w przeciwnym razie zapomnij o jeździe. Auto bez WoF nie ma prawa przebywać na drodze. Certyfikat przydatności do jazdy w przypadku starszych aut należy odnawiać co każde pół roku. Koszt, w zależności od miejsca i zakładu wynosi zwykle od 25 do 50 dolarów. Radzimy szukać samochodu z jak najświeższym WoF, co powinno świadczyć o relatywnie dobrym stanie podstawowych części. Brak WoF skutkuje mandatem w wysokości 200 dolarów.

www.carjam.co.nz – wpisując numer rejestracyjny pojazdu, jesteś w stanie sprawdzić na tej stronie wszystkie najważniejsze informacje odnośnie przeszłości auta, takie jak: ewentualne kradzieże, zalania, spalenia, wiarygodność licznika, datę ostatniego przeglądu, rejestracji, informacje o poprzednich właścicielach, a także to czy auto nie jest zadłużone lub zastawione. Cała zabawa kosztuje 15$ i dla świętego spokoju warto to zrobić. Za dodatkową piątkę, serwis umożliwia wycenę samochodu.

Jeśli nadal nie jesteś pewien kondycji auta, zawsze możesz zrobić kompleksowy przegląd, który w Auckland będzie kosztował około 100-120 dolarów.

Wierz lub nie ale w Nowej Zelandii nie jesteś zobligowany do wykupienia ubezpieczenia na samochód. Jeśli czujesz się z tego powodu niekomfortowo i nie będziesz mógł przez to spać, roczne ubezpieczenie na 20-letniego vana kosztuje mniej więcej 300 dolarów.

Wybór modelu

Większość Kiwi porusza się toyotami. Na ulicy łatwo również spotkać nissana, hondę czy mitsubishi. Generalnie rządzą japońskie auta. Od czasu do czasu trafisz na forda czy hyundaia ale zapomnij o fiatach, skodach, oplach i innych niemieckich wynalazkach. Gabaryt pojazdu zależy od miejsca zamieszkania. W miastach jeździ sporo sedanów i hatchbacków, ale już w górach czterech na pięciu Kiwi ma pickupa z napędem na cztery koła. Kupując auto dla siebie, pamiętaj o tym, żeby w przypadku usterki dostępność części zamiennych była na zadowalającym poziomie. Większość przestronnych mieszkalnych domów na kółkach ogranicza się do następujących modeli:

– Toyota Estima (albo Lucida): chyba najpopularniejsza toyota wśród backpackerów. Dość duża, czasem z napędem 4×4. Zwykle automat w benzynie, z silnikiem o pojemności 2,4L. Naprawialna przez każdego mechanika, w każdym garażu. Jeśli chcesz samodzielnie zbudować swojego campervana, prawdopodobnie Estima to najlepszy wybór. Godna zaufania.

– Toyota Townace: minimalnie większa niż poprzedniczka, o bardziej kwadratowym kształcie. Spotykana zarówno w automacie jak i w manualu. Pojemność najczęściej 1,9L w benzynie. Ciężko znaleźć z siedzeniami do samodzielnej przeróbki. Również warta rozważenia.

– Toyota Hiace: największa toyota na liście, sporo większa od obu pozycji powyżej ale zarazem najtrudniejsza do znalezienia, no i najdroższa. Śmiało można spać w trzy osoby. Praktycznie zerowa szansa na znalezienie nie przerobionego egzemplarza. Jak wszystkie toyoty na liście zachwalana przez mechaników.

– Nissan Largo: rozmiarem bardzo podobny do Estimy ale mniej popularny. Podobno również wart polecenia.

– Mitsubishi Delica: bardzo duże auto, gabarytem przypominające hiace. Rzadziej spotykane, niekiedy w dieslu. Potrafi być wyposażony w duże jednotki silnikowe, np 2.8L turbo. Duże i przestronne ale prawdopodobnie najdroższe z całej stawki.

Większość aut najlepsze lata ma już zapewne za sobą. Oferowane roczniki mieszczą się zazwyczaj w przedziale 1989 – 1998 (choć zdarzyło nam się trafić na ogłoszenie auta z 1985 roku). Z cenami to wiadomo – zawsze jest za drogo. Jeśli planujesz kupić auto przerobione, nastaw się na wydatek nie mniejszy niż 3000 dolarów, a często bliższy 4000. Można wprawdzie znaleźć taniej, ale trzeba uważać i sprawdzić dwa razy przed kupnem. Co do droższych aut, wybór jest dość spory, ale po co nam samochód za 6000 na kilka miesięcy, ze świadomością, że trzeba go jeszcze później sprzedać. Jeśli planujesz zbudować auto własnoręcznie, ceny Estimy (ciężko znaleźć coś innego z oryginalnymi siedzeniami) wahają się od 1800 do 3000.

Ile można urwać z ceny? To zależy czy kupujesz od Kiwi czy od backpackera. Jeśli od Kiwi, to wszystko zależy od tego jak bardzo chce się on pozbyć auta, jeśli od tego drugiego, to zależy jak blisko jest jego termin odlotu do ojczyzny. Zwykle te 300-500 dolarów można zejść, czasem więcej.

Kupiłem auto – co dalej?

Definitywnie najtrudniejsze już za Tobą. W Nowej Zelandii samochód przez cały okres użytkowania posiada jedną i tą samą rejestrację. Na jej podstawie możesz sprawdzić przeszłość auta oraz liczbę poprzednich właścicieli. Nie musisz zatem wnioskować o nowe tablice. Nie musisz posiadać żadnego adresu w Nowej Zelandii. Jeśli już wybrałeś swojego towarzysza podróży, wystarczy udać się na pocztę i wypełnić druk dotyczący nabycia auta i zmiany właściciela. Formalności trwają może 10 minut i kosztują dziewięć dolarów. Potem wsiadasz i odjeżdżasz. Od poprzedniego właściciela nie trzeba brać żadnych papierów, kartek ani zaświadczeń. Bajecznie proste. Aż się wierzyć nie chce, że tak łatwo można kupić auto i uniknąć całej biurokratycznej otoczki. Ciekawe kiedy w Polsce stukną się w czoło i wprowadzą zmiany przyjazne nabywcom samochodów.

Inne informacje

Cena paliwa: tak jak w Polsce, cena różni się w zależności od stacji i miejsca. Najtaniej jest w Auckland (2.05 dolara za bezołowiową, 1.4$ za diesla), a poza granicami największego miasta jest już drożej (około 2.1-2.2$ za bezołowiową i 1.5-1.6 za diesla). Większość aut jeździ na 91 oktanach. Istnieją trzy główne stacje, spotykane w każdym większym mieśce: BP, Caltex i Z. Radzimy wyrobić kartę SmartFuel, która upoważnia do zniżki na dwóch pierwszych wymienionych powyżej, odpowiednio 4 centy i 6 centów na litrze. Możesz korzystać z karty przy każdej wizycie na stacji lub kolekcjonować zniżki aby wykorzystać je w przyszłości.

Diesel tax: skoro diesel tańszy jest o ponad 25% i jeszcze pali mniej, to szukajmy diesla – wydawałoby się logicznym takie rozumowanie. Ale nie w Nowej Zelandii. Tutaj każdy posiadacz auta z wysokoprężnym silnikiem musi zapłacić podatek od użytkowania go! I nie są to tanie rzeczy. Nie interesowaliśmy się zbytnio tematem, bo kupiliśmy benzyniaka ale podobno wychodzi tak samo albo nawet dopłacasz użytkując diesla. Ponadto, musisz śmigać na pocztę za każdym razem aby opłacić podatek, co pewien określony czas, zdeterminowany licznikiem w Twoim samochodzie. Tutaj więcej info na temat RUC (Road user charges)

Prom: wszystkie wymienione powyżej auta spełniają kryteria przewoźników promowych dotyczących opłaty za samochód, a nie za campervana. W praktyce jest to 5 metrów długości i 1,80 metra wysokości. Jeśli zdecydujesz się na auto do tych wymiarów, zapłacisz 220 lub 229 dolarów za dwie osoby + samochód (wybierając odpowiednio BlueBridge albo Interislander, jedynych nowozelandzkich przewoźników promowych pomiędzy wyspami).

Stan dróg: świetny, niezależnie gdzie jedziesz. Totalny brak dziur i kolein. Jedzie się jak po stole. Jedyne co może przeszkadzać to miejscami dość głośna nawierzchnia. Nie ma się co dziwić kapitalnym stanem dróg, skoro relatywnie niewielka liczba samochodów rozsiana jest po całym kraju, a upały zmiękczające asfalt nie występują zbyt często. Czasem w górach i na mniej uczęszczanych drogach na południowej wyspie możesz kilometrami jechać sam i nie mijać nikogo. Należy zawsze pamiętać o uzupełnianiu zbiornika z paliwem. Stacje benzynowe potrafią znajdować się bowiem w dość dużych odległościach od siebie.

Odpowiedź do artykułu “Jak kupić samochód w Nowej Zelandii?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress