Jak żyć w samochodzie?

jakzycwsamochodzieGdyby ktoś jeszcze nie tak dawno temu powiedział, że przyjdzie nam przez kilka miesięcy mieszkać w samochodzie, to chyba sami wykupilibyśmy mu wczasy w Tworkach. Ale życie jest zwariowane i nieprzewidywalne. Miał być pokój gdzieś w mieście, a zaczęło się od przyczepy kempingowej w Hanmer Springs. Potem poszło już jak z płatka. A dziś? Dziś mieszkamy w Tweety i nie wyobrażamy sobie innego sposobu podróżowania po Nowej Zelandii. My to po prostu uwielbiamy.

Nie mamy doświadczenia w tej kwestii, ale w ciemno strzelamy, że kraj Kiwi to jedno z najlepszych miejsc na świecie do mieszkania w samochodzie. Co trzecie auto to regularny, olbrzymi campervan, a parkingi publiczne w większych miejscowościach przypominają raczej zlot pojazdów przerobionych na sypialnie. Dalibyśmy sobie rękę uciąć, że takich przyczep kempingowych, jakie tu ludzie mają na każdym rogu, to Wy na oczy nie widzieliście. Pomijamy już kwestię busów, wielkich jak autokary wycieczkowe, skonstruowanych tylko po to by w nich żyć. Największe mają podobno do 12 metrów długości i potrafią być piętrowe. Ale wróćmy na ziemię.

Kluczem do sukcesu jest kuchnia i łóżko. Wyobraź sobie, że przed każdym posiłkiem musisz wyciągnąć krzesła, rozstawić stół, a na nim rozłożyć kuchenkę gazową, garnki, talerze i sztućce i to w kraju gdzie wieje i pada średnio co drugi dzień. Odechciało Ci się już jeść? Czy zjesz po prostu kanapki? „Woda wystarczy, podziękuję za herbatę.” Nasza kuchnia w Tweety urządzona jest bardzo podstawowo. Po prostu postawiliśmy ją na tyle, daliśmy trzy deski dookoła na lekki ścisk, tak, żeby nie latała podczas jazdy i gra gitara. Jak chcemy – możemy wyjąć i nieść ze sobą nawet na szczyt góry. Jak wieje – przekręcamy o 180 stopni, zamykamy bagażnik i pichcimy wewnątrz, żeby nie tracić gazu. Izi.

Kolej na łóżko. Widzieliśmy samochody z dmuchanymi materacami. Wyspałeś się kiedyś na takim materacu, śpiąc w dwie osoby? Taka opcja dobra jest na imprezę i ulokowanie tam pierwszych zgonów, ale nie do podróżowania przez kilka miesięcy po Nowej Zelandii. W łóżku, gdziekolwiek ono się znajduje, spędzasz mniej więcej trzecią część doby, więc musi być wygodnie i już! Mamy 9-centymetrowy materac, 140×200, zrobiony z najzwyklejszej gąbki i nie jest ani za twardo, ani za miękko. Polecamy każdemu, nie potrzeba nic więcej.

Jest jeszcze jedna mega ważna rzecz. Wiadomo, że cały swój ekwipunek wozisz zawsze ze sobą i jest to plus, ale jednocześnie i minus. Jak Ci zwiną samochód, to zostajesz z tym, co akurat miałeś przy sobie. Kradzieże nie należą tu wprawdzie do rzeczy częstych, ale to nie jest kraj ludzi świętych i wszędzie zdarzają się tacy, co to im się pracować nie chce i wolą za darmo dostać. Podstawa to ciemne szyby i zasłonki, który mamy nawet na przednich siedzeniach. Do tego mata odbijająca światło na frontową szybę i przy takim zestawie nie dość, że masz relatywnie chłodno w aucie, nawet przy trzydziestostopniowym upale, to całkowicie minimalizujesz ryzyko włamania, bo z zewnątrz nie widać nic poza zasłonkami. Zatem czy w Nowej Zelandii jest niebezpiecznie? Bzdura, ale wszędzie odrobina przezorności i zdrowego rozsądku nie zaszkodzi. Niebezpieczne to są śliwki po kefirze.

Kwestię prysznica załatwiamy na różne sposoby. Jak jest zimno i pada, to po prostu idziemy do pierwszego lepszego budynku oferującego zakwaterowanie i uprzejmie pytamy o możliwość skorzystania z prysznica. Zwykle wiąże się to z drobną opłatą, rzędu najczęściej 5 dolców (w zasadzie jak jest drożej to wychodzimy), no ale czego to się nie robi za bycie czystym. Czasem zdarzają się publiczne prysznice, gdzie po prostu wrzucasz odpowiednią monetę i przez określony czas masz gorącą wodę. Dobry sposób, żeby sprawdzić jak szybko potrafisz się wyszorować. Nigdy byśmy nie przypuszczali, że jesteśmy w stanie zmieścić się w czterech minutach. Gdy z kolei świeci słońce to mamy inną metodę. Kupiliśmy sobie solar shower, 20-litrowy worek z rurką, który w ciągu dwóch godzin, w pełnym słońcu, potrafi nagrzać wodę, która znajduje się w jego wnętrzu do temperatury 35-40 stopni! Stawiamy na samochodzie albo wieszamy na drzewie i myjemy się jak gdyby nigdy nic, w plenerze. Pierwsze dwa razy mieliśmy trochę opory, ale jak zobaczyliśmy innych ludzi z takimi szałerami to wszystko odeszło i dziś jesteśmy w stanie skorzystać z niego nawet w centrum miasta, gdy zajdzie potrzeba.

Ostatnia kwestia. Porządek. Nic tak nie wkurza jak wieczne szukanie tego czy tamtego. Lewy klapek z przodu, prawy klapek z tyłu, okulary walające się gdzieś koło garnków, czy magicznie znikające skarpetki – „no przecież wkładałem je do butów. Nóg dostały czy jak?” Nic w tym fajnego, choć pewnie większość z Was zna to z autopsji. Wyznajemy zasadę, że musisz być w stanie wyrecytować z pamięci położenie każdego przedmiotu, który znajduje się w aucie, niezależnie od pory dnia i pogody jaka panuje za oknem. Hymnu możesz nie znać, ale miejsce herbaty, torby na pranie czy ładowarki do telefonu masz znać na wylot. Kropka. Inaczej każdy dzień, zamiast na zwiedzaniu, będziesz spędzał pod autem, zawalony robotą, bo „przecież wkładałem to do tej torby i nie ma”.

Na koniec warto jeszcze dodać, że pakowanie samochodu z głową, przed wyruszeniem w podróż jest rzeczą niezwykle ważną i pozwoli oszczędzić wiele słów, którymi każdy z nas całkiem nieźle włada w chwilach gniewu. Jeśli za przeproszeniem, wjebiesz coś potencjalnie nieprzydatnego, na dno najbardziej zagnieżdżonej walizki i nagle przyjdzie Ci to wyciągać w strugach deszczu i smagającym wietrze, to na drugi raz na pewno lepiej się zastanowisz. No bo nigdy byśmy nie przypuszczali, że w środku nowozelandzkiego lata przydadzą nam się spodnie, które zwykle wkładamy na snowboard.

—– EDIT —–

dorzucamy film!

YouTube Preview Image

2 odpowiedzi do artykułu “Jak żyć w samochodzie?

  1. jolasolotrips

    czasem mam ogromną ochotę tylko po to zrobić to prawo jazdy! Wsiąść do samochodu i pojechać gdzie się da!!!! Nowa Zelandia jest przepiękna! Świetna wyprawa! pozdrawiam!

    1. Zalatani Autor

      Cześć Jola !

      Nie ma się co zastanawiać, bo widoki zza szyby robią piorunujące wrażenie. A taki dom na kółkach w Nowej Zelandii to naprawdę fajna sprawa. Nie przypuszczalibyśmy, że aż tak wciągnie nas podróżowanie w vanie :) Po powrocie do kraju, o ile kiedykolwiek to nastąpi, budujemy polską wersję Tweety :)

      Pozdrawiamy i życzymy samych udanych podróży :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress