Mount Bromo na piechotę, czyli jak wspiąć się za darmo (mapka + video)

_IGP3031Jest kilka minut po 23, kiedy dojeżdżamy do Cemoro Lawang. Kierowca busa podwozi nas pod hotel, w którym nocleg wykupiło 90% osób jadących z nami. Wraz z parą Francuzów, którzy tak jak my wybrali tylko transport z Yogyakarty, opuszczamy płatną strefę Parku Narodowego, schodząc nieco niżej do centralnego punktu wioski. Na ulicy zostajemy sami, dookoła nie ma żywej duszy, a światła w większości domów są pogaszone. Wszyscy już śpią, bo dzień w Cemoro Lawang wstaje bardzo wcześnie. Pierwsze co robimy to ustalamy początek marszu na szczyt na 3:30 rano. Pojawia się kwestia odpowiedzi na pytanie „czy idziemy spać i jeśli tak to gdzie?”. Przez chwilę rozważamy nawet spanie na zewnątrz, w śpiworach, ale 11 stopni skutecznie odstrasza nas od tego przedsięwzięcia. Po kilku bezskutecznych próbach udaje nam się wreszcie znaleźć pokój. Dwa pojedyncze łóżka, po jednym na parę, brak gniazdek, wilgoć i to wszystko w kwadracie nie większym niż 2,5m x 2,5m. Jest po pierwszej w nocy kiedy w końcu zasypiamy.

IMG_7137

To my i czworo Francuzów, widziani z punktu widokowego na Bromo. Zdjęcie zrobione przez czeską parę, z którą dwa dni później wspinaliśmy się na Kawah Ijen! Świat jest mały :)

Wyruszamy zgodnie z planem ok. 3:30. To idealna pora, żeby spokojnie wspiąć się na górę po szutrowej i stromej drodze. Cztery obowiązkowe rzeczy jakie należy zabrać ze sobą to woda, prowiant (najlepiej orzeszki, czekolada lub banany, których nie da się kupić rano w Cemoro Lawang, dlatego bądźcie pewni, że macie odpowiednią ilość jedzenia już dzień wcześniej. Można wprawdzie nabyć coś po drodze na szczyt ale ceny są mocno zawyżone), ciepłe ciuchy i czołówka. Bez żadnej z nich nie ma co nawet rozważać wchodzenia. Droga do punktu widokowego zajmuje nam około 60 minut. Kolejne 30 trzeba by poświęcić, aby podziwiać Bromo z samego szczytu punktu widokowego, co jest dość wątpliwą przyjemnością. Para Francuzów, którą spotkaliśmy po drodze, pokazała nam zdjęcie zrobione poprzedniego dnia na szczycie, przedstawiające – lekko licząc – ponad 100 osób. Wyobraźcie sobie teraz, że każdy chce zrobić sobie zdjęcie na tle wulkanu w tym samym momencie. Młyn nie z tej ziemi, a na naszym punkcie widokowym siedzieliśmy zaledwie w sześć osób, plus starsza pani sprzedająca kawę, herbatę i drobne przekąski.

Wschód słońca zaczyna się około 5:20. Gra świateł następująca po sobie przez najbliższe dwie godziny to coś, czego nawet nie będziemy próbowali opisywać, bo nie znamy przymiotników mogących oddać to zjawisko. Można stać i patrzeć bez końca.

_IGP2886

5:40

_IGP2902

5:47

_IGP2918

5:54

_IGP2920

6:02

_IGP2957

6:38

_IGP2985

7:55

bromo_map

Mapa, pokazująca jak dostać się do krateru Bromo za frikoooo! Wątpliwości? Pytaj śmiało!

Wstęp na teren Parku Narodowego, celem wspinaczki na Bromo jest płatny. Niedawno opłata została zmieniona z 75.000 rupii (6,5 USD), i wynosi teraz aż 220.000 (19 USD). Skandal w biały dzień! Istnieje jednak sposób aby ominąć haracz i wejść na krater bez żadnego kombinowania. W samym centrum Cemoro Lawang, od dróżki prowadzącej na punkt widokowy odchodzi mała ścieżka do jakiegoś pensjonatu i w siatce okalającej teren widnieje dziura szeroka na dwa metry, a za nią dość stroma piaszczysta droga w dół. Następnie w piachu i pyle marsz przez równinę, którą wcześniej widać z punktu widokowego, aby ostatecznie wspiąć się na Bromo po 253 schodach. Całość, od wyruszenia z Cemoro Lawang zajmuje około godziny. Narysowaliśmy i zamieściliśmy mapkę, na której dokładnie widać zejście z wioski.

_IGP3008 _IGP3022 _IGP3034 _IGP3037 _IGP3041 _IGP3056 _IGP3060 _IGP3062 _IGP3073Całe przedsięwzięcie związane z Bromo, czyli wczesna pobudka, marsz na punkt widokowy, powrót i kolejny marsz, tym razem do samego krateru, a potem wspinaczka i powrót do wioski zajęło nam około 9 godzin bez jakiejś konkretnej spiny, bez zmagania się z czasem i z trzygodzinnym chilloutem na punkcie widokowym o wschodzie słońca. Bez wątpienia należy zapisać, że widok ten to jeden z najpiękniejszych jakie przyszło nam kiedykolwiek zobaczyć. Można lubić plaże, zieleń, dżunglę, nurkowanie czy starożytną architekturę, ale z taką fantazją natury naprawdę trudno rywalizować. To zupełnie inna kategoria. Zatem jeśli jest Ci nie po drodze, wciąż się wahasz lub nie chcesz tracić czasu, bo Bali już blisko – zmień plan i jedź do Cemoro Lawang.

YouTube Preview Image

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress