Niah Caves bez tajemnic

Jaskinie w Niah leżą mniej więcej dwie-trzy godziny drogi z Miri. Dawno temu, okolica ta była jedną z najgęściej zaludnionych na całym Borneo, lecz dziś, pozostały jedynie wspaniałe jaskinie, malowidła naskalne i otaczający to wszystko las deszczowy, będący domem dla wielu gatunków roślin i zwierząt. Ach, zapomnieliśmy jeszcze o guano, czyli nietoperzych odchodach, które nadają jaskiniom niepowtarzalny… fetor.

niahmap1. Jak dostać się do Niah Caves?

Krok 1: z centrum Miri należy dotrzeć najpierw do Pujut Corner Bus Terminal. Każdy taksówkarz zna to miejsce,natomiast gorzej z tą wiedzą wśród pozostałej społeczności, więc sprawdź zawczasu na mapie. Najlepiej dojechać autobusem miejskim nr 28 (2 MYR za osobę).

Krok 2: nie ma bezpośredniego połączenia Miri z Niah Caves. Wszystko co zmierza w tamtą stronę zatrzymuje się w Batu Niah junction (food court centre). Po obu stronach znajdują się tu duże, lokalne jadłodajnie, mały bazar z pamiątkami i targ owocowy. UWAGA: w Niah NIE MA sklepu, więc Batu Niah junction to ostatnie miejsce, w którym możesz zaopatrzyć się w wodę i jedzenie, choć lepiej to zrobić w Miri, gdzie wybór jest większy (podobnie sprawa wygląda jadąc z zachodu, z Bintulu).

Krok 3: jedyną opcją dotarcia z Batu Niah junction do Niah jest private taxi. Zwykle lokalesi wołają od 30 do 50 MYR za kurs w jedną stronę, w zależności od tego, ile jest osób. Próbowaliśmy złapać stopa, ale przez godzinę przejechało może z kilkanaście samochodów, z czego znaczna większość pasażerów patrzyła na nas jak na wariatów. Ostatecznie, wypatrzyliśmy w tłumie dwoje białych ludzi i wspólnie za 30 ringgitów dojechaliśmy po pół godzinie do siedziby Parku Narodowego.

_IGP5390
2. Gdzie nocować w Niah?

Szczerze mówiąc, dużego pola manewru nie ma, bo jedyna opcja to bungalowy należące do Parku Narodowego lub właśny namiot. Szczęśliwie Niah Caves nie należą do najbardziej obleganych – nawet w sezonie – i spokojnie można przybyć tu bez wcześniejszej rezerwacji. Cena: od 42 do 250 MYR za noc. Wszystkie pomieszczenia są czteroosobowe. Najtańsza opcja to naprawdę kawał porządnej chałupy. Duży pokój, insektów brak, wiatrak jest, a do tego pełnowymiarowa kuchnia z lodówką i mega wygodny salon z wyjściem na werandę.

_IGP5385 _IGP53883. Na jeden dzień czy na noc?

Wszystko zależy od ilości czasu, który posiadasz. Na upartego można zrobić Niah Caves w jeden dzień. Trzeba liczyć około trzy godziny z Miri do bram Parku Narodowego, 4-5 godzin na eksplorację jaskiń i kolejne trzy na powrót. Jeśli wyruszysz z Miri nie później niż o 8:00, to powinno się udać wrócić z powrotem na 18:00-19:00. Z drugiej strony, siedzenie tu więcej niż dwa również również nie ma sensu.

4. Opłaty_IGP5393

Bilet do Parku Narodowego – 10 MYR

Łódź – zanim wyruszysz gdziekolwiek z kwatery głównej, musisz najpierw przeprawić się przez szeroką na kilkanaście metrów rzekę, w której rzekomo grasują krokodyle. Łódź kursuje pomiędzy 7:00-17:00 i kosztuje 1 MYR za osobę. WAŻNE: jeśli planujesz powrót po 17:00, musisz umówić się z kapitanem tej zacnej łajby, żeby poczekał na Ciebie nieco dłużej. W przeciwnym razie czeka Cię nocleg w dżungli. Opłata po 17:00 wynosi 1,50 MYR.

 _IGP5397 _IGP54335. Co zabrać ze sobą?

– latarka, czołówka lub inne źródło światła (im mocniejsza, tym lepsza, bo w jaskiniach jest ciemno jak w nocy)

– bluza, polar, kurtka przeciwdeszczowa lub cokolwiek innego na długi rękaw (nie ważne jak gorąco i duszno jest na zewnątrz, bo w momencie wejścia do jaskini wszystko się zmienia i człowieka ogarnia ziąb. Do tego jest mega wilgotno i z sufitu kapie woda)

– dobre buty (śliskooo)

– woda, przekąski, itp. (po drodze jest wprawdzie punkt, gdzie można coś kupić, ale ceny – jak to bywa w takim przypadkach – dość zawyżone)_IGP5437_IGP5446 _IGP5448

6. Inne atrakcje?

Szczerze mówiąc, poza samymi jaskiniami niewiele jest tu do zobaczenia. Po drugiej stronie rzeki jest niewielkie, bezpłatne muzeum, które oferuje całkiem sporo ciekawych informacji na temat okolicy i ludzi żyjących tu wiele lat temu. Oprócz tego można przejść się na spacer po lesie deszczowym i przy odrobinie szczęścia spotkać jakieś ciekawe zwierzaki, a latające dookoła motyle to gratka dla fanów lepidopterologii. Jest też jedna jedyna restauracyjka z malezyjskim jedzeniem. Niby nic szczególnego, ale zawsze może uratować tyłek. Ceny jak wszędzie – kilkanaście ringgitów za osobę. Internetu brak.

7. Jak się wydostać z Parku Narodowego Niah?

Atrakcją samą w sobie może być za to próba wydostania się z Parku Narodowego, bo o ile nie umówiłeś się z kierowcą na transport powrotny, to raczej nie masz co liczyć na to, że ktokolwiek tu zajrzy, chyba że akurat przyjadą inni zwiedzający. A tych, jak już wspomnieliśmy nie ma zbyt wielu. Jedyny sposób na wydostanie się z tej dziury to zabrać się z kimś, kto posiada własny samochód i akurat opuszcza kwaterę główną. Nam udało się trafić na grupę nie-miejscowych speleologów, którzy akurat pakowali się do swoich jeepów. Grzecznie podeszliśmy, zapytaliśmy czy by nas ze sobą nie zabrali i już po pięciu minutach siedzieliśmy wygodnie na tylnej kanapie jednego z aut. Tyle tylko, że zamiast do Batu Niah junction, zawieźli nas do miasteczka Batu Niah. Zajęło nam chwilę, żeby wytłumaczyć im, że to nie tu, że tu żadnych busów do Miri nie ma, a nam się trochę spieszy na samolot i nie chcielibyśmy tu ugrząźć. No więc po chwili, znowu siedzieliśmy na tej samej tylnej kanapie tego samego auta, mknąc w kierunku głównej drogi pomiędzy Miri, a Bintulu. Tak nam się przynajmniej wydawało. Sami już nie wiemy, kto i kiedy pomylił drogę, ale w efekcie dotarliśmy do innej głównej trasy, około dwudziestu kilometrów od miejsca, gdzie faktycznie powinniśmy się znaleźć. Lekko skonfundowany kierowca jeepa zostawił nas na stacji benzynowej, gdzie okazało się jednak, że żadne busy do Miri po tej trasie nie kursują. Stanęliśmy więc z zamiarem złapania stopa na skrzyżowaniu i co? Nie minęło nawet 10 minut i coś się zatrzymało! Tyle, że uwierzcie nam, polonez przy tym to klasa światowa. Tylne siedzenia wymontowane, pełno gratów porozrzucanych dosłownie wszędzie i nieotwierające się drzwi. Kierowca z brakami w uzębieniu, zerowym angielskim, ale uśmiechem od ucha do ucha podrzucił nas do rozwidlenia drogi łączącej Batu Niah z Batu Niah junction. On jechał w lewo, my musieliśmy jechać w prawo. Nadal zostało nam zatem jakieś 10 kilometrów do zrobienia, więc opcja „z buta” odpadała. Minął kwadrans, potem drugi i trzeci, a samochodów praktycznie brak. Żar niemiłosierny leje się z nieba, aż tu nagle, z bocznej, polnej dróżki, terkocząc głośno wyjeżdża coś na kształt żuka bez plandeki. Na przednich siedzeniach trzy osoby, a tylnych siedzeń brak. Angielski ponownie przegrywa na rzecz dogadywania się na migi i jako że miejsc siedzących zero, to ładujemy się z plecakami na pakę i w towarzystwie marchewek, kapusty i ziemniaków dojeżdżamy w końcu do Batu Niah junction!

7. Czy warto jechać do Niah Caves?

_IGP5472Pewnie, że tak. Jaskinie są ogromne, wysokie i pięknie oświetlone promieniami światła wpadającymi przez szczeliny w suficie. Człowiek czuje się tu jak malutki, nic nieznaczący ludzik. Ludzi jak na lekarstwo. Spędziliśmy w jaskini dobre półtorej godziny i spotkaliśmy tylko dwie osoby – starszego Australijczyka podróżującego na własną rękę i lokalnego jegomościa, zawieszonego w absolutnej ciemni, na wysokości trzydziestu metrów, który naprawiał coś, co przypominało platformę. Dopiero wychodząc z jaskini, natknęliśmy się na całą grupę skosów. Och, jakże byliśmy szczęśliwi, że my już, a oni dopiero. Po drodze do i z jaskini również pustki. Koniec końców, jeśli mielibyśmy porównać Niah Caves z jaskiniami w Mulu, to nasz głos wędruje do Niah.

_IGP5464 _IGP5466 _IGP5473 _IGP5479_IGP5491 _IGP5496

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress