NiesamowINLE

inleJezioro Inle to z pewnością jeden z najważniejszych punktów na mapie Twojej podroży w Birmie. Być może nawet numer jeden wśród atrakcji, które chcesz zobaczyć w tym kraju. Jezioro faktycznie jest piękne i ma swój urok, a magiczne kolory tańczą po tafli wody podczas wschodów i zachodów słońca. Szkoda tylko, że jednocześnie Inle to chyba największa turystyczna pułapka całej Birmy.

Jezioro dzieli się na dwie części. Północną, bardziej turystyczną, z głównym miasteczkiem regionu, w którym roi się od białych – Nyaung Shwe i południową – mniej turystyczną, oddaloną od wioski o trzy godziny drogi łodzią. Wszystko połączone siecią wąskich i porośniętych zielenią kanałów, gdzie w domach na palach mieszkają ludzie. Jeśli tylko budżet Ci pozwoli – jedź na południe.

_IGP0495raw_IGP0463rawWynajem łodzi na cały dzień na północy kosztuje około 15.000 kyatów + ekstra trzy-piec, gdybyś zechciał wybrać się do Indein i zobaczyć tamtejsze pagody. Wyprawa na południe to już koszt około 45-50 tysięcy kyatów, czyli dość drogo. Na łódkę wchodzi do sześciu osób i o ile nie podróżujesz w grupie ze spoko paczką, to nic nie da Ci więcej niezależności i przyjemności z eksploracji jeziora niż samodzielny trip. Coś za coś.

My wybraliśmy pośrodku i popłynęliśmy gdzieś pomiędzy północ, a południe. Faktycznie, od momentu przekroczenia strefy, gdzie kończy się turystyczna cześć jeziora, nie spotkaliśmy ani jednej żywej duszy o białym kolorze skory. Nie jesteśmy bynajmniej typami podróżników, którzy za wszelką cenę uciekają czym dalej precz od białasów, o nie! Po prostu chcieliśmy spędzić pół dnia na północy i pół dnia poza nią, zobaczyć jak jest, przekonać się na własne oczy i wyrobić swoją własną opinię._IGP0462raw _IGP0465raw _IGP0466raw

Market Kyauk Daing okazał się być słaby. Raz, że o dziewiątej powoli się już zamykał, a dwa, że większość sprzedawanych tam rzeczy to tanie podroby z pobliskich Chin. Taki ten market tradycyjny. Do tego kilka stoisk z owocami, jedno z herbatą i trzy jadłodajnie, a ludzie kompletnie niezainteresowani wciśnięciem nam swoich towarów. Tak jakbyśmy byli przezroczyści. Dziwne uczucie w Azji.

Popołudniem, wróciliśmy na północ. Tu zaczyna się cala zabawa, przygotowana specjalnie pod turystów. Co chwila taflę wody przecinają lodzie wypełnione białasami, rozwożąc ich do zaprzyjaźnionych tkalni, fabryk papierosów i mini-stoczni, gdzie buduje się łodzie. Efekt jest taki, ze opowieść „jak to powstaje” trwa pięć minut, a kolejnych piętnaście przeznaczonych jest na próbę sprzedaży produktu. Ceny – jak można się domyślić – wywindowane do maksimum, chętnie dadzą Ci upust przy zakupie większej ilości, ale jak wyjdziesz bez niczego to kręcą nosem. Wystarczy powiedzieć, że małe drewniane pudełeczko lokalnych mini-cygar zawiniętych w liście bananowca w „autoryzowanym punkcie sprzedaży” na jeziorze kosztuje 7000 kyatów, a ten sam produkt, tyle że na bazarze w Nyaung Shwe, w ilości trzy razy większej to już tylko 900 kyatów! Szok i niedowierzanie. A mimo to handel kwitnie, bo co to jest 60 dolarów za jedwabny szal dla emerytów z Zachodu. No sorry… Wprawdzie naczytaliśmy się głosów odradzających tego typu wizyty, to chcieliśmy jednak naocznie przekonać się jak to działa. Nie żałujemy, ale po drugim takim miejscu zakomunikowaliśmy naszemu kapitanowi, że pora zmienić plan działania._IGP0410_IGP0283 _IGP0409 _IGP0419 _IGP0422 _IGP0428 _IGP0452

Na koniec kilka słów prawdy. Inle jest cool, ale nie musi takie być. Nad jezioro nadciąga coraz więcej turystów, co jest rzeczą normalną i nikomu nie można tego odmówić, bo _IGP0611rawjakby nie patrzeć sami w tym przecież partycypujemy. Można za to złamać schemat i oszukać trochę system, którym pływają łodzie Chińczyków i starszych Niemców. 9 na 10 boat-operatorów dzień wcześniej jak mantrę recytuje Ci plan wycieczki żywcem wyjęty z LP, RG i innych przewodników. Zapewniają przy tym, że to jedyny, doskonały i nieskazitelny plan, który przecież sprawdza się wyśmienicie każdego dnia. Nie będziemy tu pisać, co warto nad Inle, a co sobie odpuścić, bo są już takie posty w polskim internecie i kopia im niepotrzebna. Dodamy tylko swój głos na „tak” dla zorganizowania sobie trasy na własną rękę, rozważenia południa i nie skakania od fabryki do fabryki. Pozdro._IGP0521raw _IGP0535raw _IGP0537raw _IGP0576 _IGP0565raw_IGP0587raw_IGP0604raw

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress