O czym nie rozpisują się w przewodnikach?

tokaanu1Tak już na tym naszym świecie bywa, że co piękne i magiczne, to i niestety popularne. Nie bez powodu ludzie jeżdżą właśnie tam, gdzie świetne opinie przeplatają się z setkami zasłyszanych po drodze „och-ów” i „ach-ów”. W zasadzie nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież każdy z nas jest częścią tych „wszystkich”. Problem leży gdzie indziej. Te miejsca z reguły są jeszcze zawalone niedzielnymi turystami, handlarzami świecidełek i nie ma czasem gdzie nogi postawić, nie mówiąc już o zrobieniu dobrego zdjęcia. Dla przykładu, w Borobudur w Indonezji, żeby dotrzeć z powrotem na terminal autobusowy musisz przedrzeć się przez lokalny bazar, bo tak została wytyczona trasa, a innej drogi nie ma. A wiecie jak wyglądają bazary w Azji, więc dalszy komentarz zbędny. O znalezienie perełki wśród tłumu coraz trudniej, bo coraz mniej miejsc jest nieodkrytych i nietkniętych podróżniczą ręką. Udało nam się jednak odnaleźć cztery takie miejsca w Nowej Zelandii, gdzie nie podjeżdżają jeszcze pełne autokary, a przewodniki nie rozpisują się o nich na lewo i prawo.

Tokaanu Thermal Pools Walkway

Tokaanu odkryliśmy zupełnie przypadkiem, jak to zwykle zresztą bywa w takich sytuacjach, bo o tym miejscu jest zaledwie krótki wpis w przewodniku. I to nie w każdym. Wygląda na to, że oprócz lokalnych, tam po prostu praktycznie nikt nie jeździ. Wszyscy suną albo do Taupo, albo do Tongariro, pozostawiając Tokaanu nietknięte. I Ci wszyscy wiele tracą. Kto wie, czy nie zrobilibyśmy podobnie, gdyby nie akurat wolne popołudnie w okolicy. Miał być krótki 15-minutowy spacer, a zrobiły się dobre dwie godziny zachwytów nad gorącymi źródłami i wulkanicznymi wyziewami. Tokaanu to takie małe Wai-O-Tapu, tyle że bez tabunów ludzi, bez opłat i bez kolejek. Polecamy każdemu!tokaanu2tokaanu3tokaanu4

 

Lake Sylvan walkway

Jezioro, o którym mowa leży w samym środku lasu, otoczone masywami górskimi Parku Narodowego Mount Aspiring, a dziwnym zbiegiem okoliczności, najbliższa wioska nazywa się Paradise. Żeby było śmieszniej, to jezioro jest zwykłe, szare i w ogóle tak średnie, że nie dysponujemy nawet żadną przyzwoitą fotką. Ciekawa jest natomiast najbliższa okolica, porośnięta klimatycznym, bukowym lasem. Jeśli pamiętacie moment, w którym podczas napaści orków w pierwszej części Władcy Pierścieni ginie Boromir, to to jest dokładnie to samo miejsce (sorry za spoiler, mamy nadzieję, że nikt akurat jutro nie miał w planach oglądać tego po raz pierwszy). Jakby tego było mało, to prawie sto lat temu, w latach dwudziestych ubiegłego stulecia, kursowały tu po szynach wozy wyładowane drewnem i kamieniami przeznaczanymi do budowy pobliskich posiadłości. Dziś można jeszcze podziwiać pozostałości torów, porośnięte korzeniami i przeróżnymi krzakami. Ten 90-minutowy spacer to jedna z najprzyjemniejszych niespodzianek jakie spotkały nas w Nowej Zelandii. _IGP0970_IGP1049selvyn

Clay Cliffs

To miejsce to prawdziwe pustkowie, do którego prowadzi 10-kilometrowa, szutrowa droga, a znak informujący o konieczności skrętu z głównej drogi lata świetności ma już za sobą. To tylko kilka powodów, dla których mało kto tu zagląda. Minąłeś właśnie Tekapo, Pukaki i Mount Cook, a przed Tobą Wanaka i Queenstown. Kto by tam tracił czas na jakieś klify? Może jak masz tydzień, to faktycznie nie ma się tu co pchać, ale przy dłuższych pobytach fajnie jest zejść z uczęszczanego szlaku i odbić w bok. Żółty idealnie komponuje się z tu błękitnym niebem, a gdy wespniesz się na samą górę, roztaczać się będzie przed Tobą widok 360 stopni na całą okolicę. Jeśli wierzyć opowieściom, to podobno widziano tu również małe kangury po zmroku. A po drodze chwila prawdy – trzeba zmierzyć się z Honesty Box – niewielką puszką czekającą na pięć dolców opłaty, jako że mamy do czynienia z terenem prywatnym… clay1 clay2 clay3

Okarito

Malutka wioska, gdzieś na Zachodnim Wybrzeżu Wyspy Południowej, leżąca w cieniu pobliskich lodowców. Brak zasięgu komórkowego, brak Internetu, brak nawet sklepu(!) i jeden jedyny kamp w okolicy ($12,50 za osobę). Po co tu zokarito1atem przyjeżdżać? Okarito słynie z laguny, wokół której osiedliło się mnóstwo gatunków ptaków, czyniąc z tego miejsca prawdziwy raj dla ornitologów. Swoje miejsce znajdą tu również fani kajakowania, a w pobliżu utworzono jeszcze kilka tras pieszych dla entuzjastów trampingu. Istnieje tu również niepowtarzalna szansa na spotkanie kiwi w pobliskim lesie, gdzie znajduje się specjalna kiwi zone. Uzbrojeni w czołówki z czerwonym światłem i aparat z ISO ustawionym na 12800 ruszyliśmy zatem po zmroku w busz. Blisko dwie godziny kręcenia się w kółko i wsłuchiwania się w odgłosy lasu nie przyniosły oczekiwanych rezultatów i zgodnie stwierdziliśmy, że to nie dziś. To nie ten dzień, kiedy kiwi wyjdzie na drogę i zapozuje w świetle księżyca. Niemniej dane nam było usłyszeć kilka egzemplarzy. Tego charakterystycznego dźwięku nie można pomylić z niczym innym. Znakiem tego, kiwi tam są i nigdzie się nie wybierają. Jeśli chcesz zobaczyć je w naturalnym środowisku – czyli ujrzeć coś, czego lokalni potrafią nie doświadczyć przez dziesiątki lat – spróbuj w Okarito. Szansa niewielka, ale zawsze wyższa od zera.

okarito2

Alpy Południowe widziane z punktu widokowego Okarito Trig Walk. W tle Mount Cook – najwyższy szczyt Nowej Zelandii.

okarito3

8 odpowiedzi do artykułu “O czym nie rozpisują się w przewodnikach?

  1. brased

    Piękne miejsca. Jeśli uda mi się dotrzeć do NZ z pewnością będę podążąć za Waszymi radami 😉 Udanych ostatnich chwil w NZ, bo chyba koniec podróży niestety już blisko? Pozdrawiam :)

    1. Zalatani Autor

      Hejka!

      Zgadza się, opuszczamy NZ 5 sierpnia i kierujemy się na Pacyfik. Na pewno będzie żal, ale kiedyś trzeba zakończyć jeden rozdział, by rozpocząć kolejny. Na wypadek gdybyśmy zatęsknili, zawsze jest jeszcze przecież wiza turystyczna! :) Nie zastanawiaj się i kieruje swe kroki w stronę tej odległej zielonej krainy, bo warto.

      Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego dobrego!

    1. Zalatani Autor

      Pakowanie w toku. Do tego, jak to zwykle na koniec bywa zabili nas godzinami w pracy i końca nie widać. Z jednej strony spoko, bo będziemy potrzebować tych dolców w drodze powrotnej, ale z drugiej strony już się człowiekowi zwyczajnie nie chce jak ma świadomość, że został tylko tydzień :)

      Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress