Tweety – cz. 4

_IGP0005No i pojechała. Tweety zostawiła nas na środku głównej ulicy w Auckland z plecakami i z kartonem wypełnionym całym naszym dobytkiem. Żółty punkt oddalił się powoli wśród tłumu innych, nic nieznaczących aut, aż w końcu zniknął nam z oczu. Nasz samochód zmienił właściciela. Bogatsi o sporą ilość pięćdziesięciodolarowych banknotów, ale z pustką w sercu i dziwnym uczuciem w brzuchu skierowaliśmy nasze kroki do pierwszego lepszego hostelu. Cofnijmy się jednak na chwilę o siedem godzin wstecz.

Przekroczyliśmy bramki giełdy samochodowej Ellerslie kilka minut po ósmej rano. Uprzątnęliśmy wnętrze, otworzyliśmy bagażnik, wystawiliśmy krzesła i czekaliśmy na pierwszych klientów, robiąc sobie jajka na twardo i gotując wodę na herbatę. A co, reklama musi być! Po godzinie na placu było już pewnie ze 200 samochodów, w tym około dwadzieścia campervanów podobnych do naszego. Tweety praktycznie najdroższa z całej stawki, ale – nieskromnie mówiąc – wyczyszczona, odpicowana, odkurzona i w ogóle miód malina! Pozostałe auta, nie dość, że poobijane z każdej możliwej strony, to jeszcze w środku taki bałagan, że strach nogę wsadzić, żeby coś nie ugryzło. Ale wiadomo – cena w tym przypadku GRA rolę, więc z początku zainteresowanie naszym żółtkiem na rzecz pozostałych, o tysiąc tańszych wozideł było znikome. Do dziesiątej podeszła do nas tylko jedna para, nie licząc kilku rodzin skosów i dwóch ciapatych handlarzy z notesami w ręku. Chyba nasza wyjściowa cena, 3800 NZD odstraszała potencjalnych klientów.

Postanowiliśmy zatem zmienić miejsce, tym bardziej, że z prawej zasłonił nas duży, czerwony van. W dodatku miał większe zainteresowanie niż nasza Tweety i nas wkurzał. Pojechaliśmy więc na sam koniec całego rzędu i ponownie rozłożyliśmy cały sprzęt na widoku, przygotowując herbatę numer dwa. Pół godziny później ludzie chyba już na dobre powstawali z łóżek i zjawili się w końcu na giełdzie, bo zrobiło się tłoczno i sporo osób zaczęło zaglądać do Tweety. Pierwszą jazdę próbną odbyły dwie Malezyjki, udające ekspertów w dziedzinie motoryzacji, które zaproponowały nam 2500 dolców w gotówce. Grzecznie odmówiliśmy, choć oferta w międzyczasie skoczyła jeszcze do 2800. Niestety, no deal i Azjatki poszły szukać szczęścia gdzie indziej.

tweety4

Tweety dumnie prezentuje się na giełdzie Ellerslie w Auckland

Przez następne pół godziny ruch zrobił się nawet niezły i gdzieś tam spod ucha dotarło do nas, jak ktoś nazwał Tweety nice czy very tidy. Ktoś tam wskazał na nią palcem, ktoś zakręcił się niewinnie przy tabliczce z ceną i tyle. Problem polegał jednak na tym, że na 4-5 par szukających tego typu samochodu, przy dwudziestu oferowanych egzemplarzach, szansa na udaną transakcję jest raczej słaba.

Około jedenastej mieliśmy kolejną poważną wizytację – para Kiwi, szukająca auta na lato do objechania Wyspy Południowej. Obejrzeli, odeszli, potem wrócili, zrobili jedno zdjęcie, zrobili drugie, dostali od nas kartkę z opisem Tweety i znowu oddalili się gdzieś, zlewając się z tłumem. Trzecia herbata była już w drodze, gdy wróciły do nas Malezyjki, by spytać czy aby na pewno nie chcemy tych 2800. W międzyczasie objeździły już chyba wszystkie dostępne na placu auta, ale od nas ponownie usłyszały odpowiedź odmowną. Potem wróciła też para Kiwi. Znowu rozpoczęło się wielkie oglądanie i łażenia dookoła auta, tak jakby przez te dwadzieścia minut coś się zmieniło. Zdecydowali się na jazdę próbną, objechali parking, potem posiedzieli trochę na tyle, wzięli od nas numer i powiedzieli, że zadzwonią. Na odchodne dodali jeszcze, że ich budżet to 2500 dolarów i niestety nie mają przy sobie więcej gotówki.

20150719_152351

Tak wygląda człowiek, który sprzedał swój samochód wcześniej niż się tego spodziewał… :)

Długo nie trzeba było jednak czekać. Nie minęło dosłownie pięć minut i dostaliśmy smsa, z którego jasno wynikało, że ich budżet skoczył nagle do 2700. Nasz „sąsiad” z auta obok już wtedy powiedział nam, że oni wrócą i kupią od nas Tweety jeszcze dzisiaj. Prorok jaki, czy co? Gdy tak kontemplowaliśmy co zrobić, po kolejnych dziesięciu minutach, nie mogąca doczekać się odpowiedzi i wyraźnie zajarana para Kiwi zadzwoniła do nas upewnić się czy aby na pewno dostaliśmy ich wiadomość! Nati przeprosiła za zwłokę i grzecznie oznajmiła, że bez trójki z przodu nasza Tweety nigdzie się nie wybiera. W odpowiedzi w słuchawce padło tylko szybkie i nerwowe „ok, wracamy, trzymajcie ją dla nas”. Szybko znaleźli te dodatkowe pięć stówek w portfelu. Ale dopóki nie masz tej kasy w kieszeni, samochód nadal jest Twój. Na placu zostało może już tylko ze dwadzieścia samochodów, gdy para Kiwi wróciła. Podjęli jeszcze jedną, ostatnią próbę zejścia z ceny na rzecz łysych opon, ale szybko zabiliśmy ich argumentem, że jak nie oni, to Malezyjki chętnie kupią Tweety za okrągłe 3000. Linia obrony została złamana. Nie dziwią nas jednak ich próby negocjacji, bo sami pamiętamy jak zeszliśmy z 2900 na 2100 kupując Tweety od indonezyjskiego ogrodnika. Transakcja doszła do skutku.

Dlaczego sprzedaliśmy Tweety za 3000 dolarów, skoro pierwotnie chcieliśmy dostać 3500? Odpowiedź jest prosta. Wiedzieliśmy, że mamy backup w Paihii w postaci płatnej pracy i darmowego zakwaterowania. Stwierdziliśmy więc, że lepiej puścić auto za 3000 i mieć z głowy, a potem wrócić do Paihii i zarobić więcej niż ta różnica w cenie. W przeciwnym razie musielibyśmy bujać się po Auckland, z dnia na dzień z coraz większym nożem na gardle, tracąc czas, pieniądze i może ostatecznie sprzedać auto za 3500, a może nie. Inna sprawa, że kompletnie nie spodziewaliśmy się, że zostaniemy bez auta już po pierwszym dniu.

Poniżej jeszcze kilka pożegnalnych fotek. Mówimy Tweety do widzenia, ale kto wie – może wkrótce zrodzi się nowy projekt…?

_IGP0282 _IGP2257 _IGP4396 _IGP7663 _IGP8044

Tweety – część 1
Tweety – część 2
Tweety – część 3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress