W świecie delfinów, fok i nie tylko… Kaikoura

Pływaliście kiedyś z delfinami w oceanie? My też nie. I właśnie dlatego Kaikoura znalazła się w naszym nowozelandzkim planie podróży. No bo jak nie tu i teraz, to gdzie i kiedy?

Kaikoura to relatywnie duża miejscowość jak na Południową Wyspę. Niegdysiejsza osada wielorybników słynie dzisiaj z oglądania tych ogromnych ssaków w ich naturalnym środowisku, ale swoje miejsce do życia znalazły tutaj też dusky dolphins (delfin ciemny). Chwilę po ósmej rano stawiliśmy się w wyznaczonym miejscu, wrzuciliśmy na siebie pianki i po krótkim filmie instruktażowym zapakowali nas do busa, który zawiózł nas do portu.

_IGP7237 _IGP7238 _IGP7253Okazuje się, że delfiny są strasznie ciekawskie. My, ludzie, stanowimy dla nich niemałą zagadkę, bo nie jesteśmy przecież ani fokami, ani rybami, ani innymi morskimi stworzeniami. Zatem im więcej dźwięków wydajesz pod wodą i im więcej zamieszania robisz na powierzchni, chlapiąc i rozbryzgując wodę, tym większa szansa, że delfiny pojawią się obok Ciebie wiedzione ciekawością. Takie zachowanie to dla nich przecież zaproszenie do zabawy. Więc wyobraź sobie teraz ponad dwadzieścia dorosłych osób, piszczących i wydających przeróżne odgłosy przez rurkę do snurkowania. Niektórzy to pewnie prezesi albo inni kierownicy firm, od poniedziałku do piątku pod krawatem i w garniturze, a tu takie kwiatki. Mącą powierzchnię wody, puszczają pod wodą bąbelki, albo robią inne cuda, żeby tylko przyciągnąć do siebie delfiny. Cóż to musi być za parodia dla pracowników na łódce. Niby sami nas do tego zachęcają, ale ubaw muszą mieć i tak przedni. Sami byśmy mieli.

Image1 Image2 Image3 Image4 Image5 Image6 Image8 Image9Co by jednak nie mówić, metoda działa. Delfiny zasuwają dookoła jak szalone. Niekiedy, trzy albo cztery płyną obok siebie, żeby nagle rozbić się na boki i zniknąć w toni. Potrafią przyspieszyć w sekundę i śmignąć obok Ciebie tak, że nie zdążysz się nawet zorientować. No i te ich niesamowite salta. Wybijają się spod wody i kręcą takie akrobacje na powierzchni, że trzeba to zobaczyć, bo opisać jest ciężko. Delfiny są tak zabawowe, że chyba tylko małpy mogą z nimi rywalizować w tej kwestii.

Jest też jednak ciemna strona wycieczki. Albo jak kto woli kolorowa, jak na pawia przystało, skoro jesteśmy już w temacie zwierząt :) Jeśli zdarza Ci się doświadczać problemów na morzu, koniecznie zorganizuj sobie tabletki na własną rękę. To co mają na miejscu to jedna wielka farsa. Naturalny imbir z czymś tam, chyba bardziej ma dać efekt placebo niż faktycznie pomóc. W efekcie, prawie połowa łódki, miała z głowy trzecie wejście do wody. Przynajmniej załoga jest na to przygotowana. Wiader mają chyba tyle ilu jest uczestników :)

Ilość wejść do wody i czas przebywania w niej zależy od zachowania delfinów. Cała wycieczka trwa około trzech godzin. Na koniec delfiny płyną równo z łódką, jakby prowadząc ją w stronę portu. Wydawać by się mogło, że podstawowa cena – 170 dolarów – to dużo, ale tyle frajdy ile dostaje się w zamian jest tego warte. W Internecie można dodatkowo złapać kod zniżkowy na 10%. Ten sam kod znajduje się w lotniskowej gazetce powitalnej w Auckland i zapewne na każdym innym nowozelandzkim lotnisku międzynarodowym.

Kaikoura – oprócz delfinów – oferuje także szereg innych atrakcji na oceanie, jak chociażby oglądanie albatrosów i wielorybów. Z kolei na lądzie zadomowiły się foki, znane tu jako fur seals. Niektóre tak upodobały sobie to miejsce, że codziennie śpią w tym samym miejscu na kładce, po której spacerują ludzie. Jest ich naprawdę mnóstwo, zarówno w samym mieście, jak i na całym okolicznym wybrzeżu. W pobliżu jest też bardzo specyficzne miejsce – Ohau Point. Na przełomie zimy i wiosny można tu spotkać baby seals, czyli po prostu małe foczątka, pływające w strumieniu przy wodospadzie. Samo miejsce jest kapitalne i znajduje się tylko kilka minut spacerem od głównej drogi, jednak nie było nam dane zobaczyć żadnego malucha. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze. Wystarczy zejść na wybrzeże, w losowo wybranym miejscu i zawsze jest szansa na spotkanie małych. Niezapomniane przeżycie, tylko trzeba uważać, żeby nie wkurzyć rodziców :)

_IGP7013

_IGP7056

co ty w ogóle wiesz o relaksie…

_IGP7026 _IGP7065 _IGP7121 _IGP7155 _IGP7157 _IGP7180 _IGP7358 _IGP7382 _IGP7389_IGP7264

Kaikoura to dom dla wielu ptaków. Jedne chodzą po plaży, inne siadają na samochodach, czekając na okruchy po ludziach, a jeszcze inne dumnie przesiadują na wodzie. Tak jak ten albatros, którego rozpiętość skrzydeł potrafi dochodzić nawet do 3 metrów!

Seagull czyli po prostu tutejsza mewa. Ptak o najbardziej wrednym spojrzeniu, czyż nie?

3 odpowiedzi do artykułu “W świecie delfinów, fok i nie tylko… Kaikoura

    1. Zalatani Autor

      My weszliśmy bez rezerwacji na delfiny w połowie stycznia (czyli ścisły sezon) i miejsca były. Jak macie bardzo sztywny plan i nie ma mowy o poślizgu to może warto zarezerwować na kilka dni wcześniej, gdy będziecie już znali konkretny termin.

      Wycieczek jest kilka dziennie (chyba cztery). Na pewno na stronie jest info. Jak dobrze poszukacie w necie, to znajdziecie 10% zniżki. Ta sama zniżka dostępna jest w gazetce powitalnej na lotnisku :)

      Płynęliśmy z nimi: http://www.encounterkaikoura.co.nz/ :)

  1. adrianL

    Odnośnie tabletek seasicknessowych,to wydaje mi się,że agencje podróżnicze nie mają prawa do ich sprzedaży.Mogą to robić tylko apteki.Dlatego dają takie naturalne badziewie.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress